Bajki, Edukacja, Równość i tolerancja

Psikus lub literka – równy dostęp do edukacji (odc.3)

Dziewczynki, dzieci z niepełnosprawnością, mniejszości etniczne i narodowe, dzieci z ubogich rodzin – to tylko wybrane grupy, które w XXI wieku w wielu krajach wciąż mają ograniczony dostęp do edukacji. W związku z tym, że w tym tygodniu przypada Dzień Nauczyciela, sądzimy, iż to dobry moment, by porozmawiać z dziećmi o ich prawie do edukacji.

Poniższą bajkę dedykujemy wszystkim nauczycielom, wychowawcom i opiekunom, którzy szukają inspiracji do przeprowadzenia poważnej rozmowy na podstawie zabawnej historii.

Pies rdośnie biega po lesie

Przez ostatnie trzy dni Urwis przygotowywał dla Poli dowcip. Codziennie o poranku przychodził na ptasią polanę, gdyż wiedział, że o tej porze ptaki spędzają czas gdzieś indziej. Każdego dnia wymyślał coś nowego – to mocował jakiś sznurek, to znów zbierał kamyki i szyszki lub wykopywał dół. Z dnia na dzień śmiał się pod nosem coraz śmielej, rozmyślając o szykowanym psikusie.

Pewnego dnia postanowił zabrać na polanę Tolę… Chciał, żeby wreszcie i ona zobaczyła, jakie genialne pułapki przygotował.

Ku jego zaskoczeniu, tym razem na miejscu było pełno ptaków! Małe i duże, wielobarwne i jednokolorowe spacerowały w tę i z powrotem, a prawie każdy z nich trzymał w szponach kwiatek. Na środku polany, tuż przed kopczykiem usypanym wcześniej przez Urwisa, stała tablica, a na niej narysowana była ozdobna roślina oraz widniał jakiś napis…

– Eh, popsują mi psikusa – pomyślał niezadowolony Urwis, widząc, że ptaki chodzą niebezpiecznie blisko zastawionych przez niego pułapek.

Nagle na polanie zjawił się sokół, Pan Grozek. Sfrunąwszy, stanął naprzeciwko tablicy, a następnie łagodnie popatrzył na tłum swoich uczniów.

– Bardzo dziękuję, że dziś wszyscy przybyliście – powiedział gromkim głosem.
Sokół rozejrzał się dookoła, a gdy ujrzał niedaleko mały kopczyk, postanowił na niego pofrunąć. Był pewny, że dzięki temu będzie znacznie lepiej widoczny dla ptaków w ostatnim rzędzie. Wskoczył na kopczyk, ale zamiast znaleźć się wyżej, zachwiał się, stracił równowagę i…

Na orła wylewa się wiadro zimnej wody

– Plaaask! – rozległ się donośny hałas!

Kopiec okazał się zamaskowanym grzęzawiskiem, stertą śmierdzącego, wielokolorowego błota, z którego nagle zaczęły wychodzić robaki i muchy. Całe nogi, podbrzusze i kawałek sokolego skrzydła utaplane zostały w przygotowanej mazi.

– Fuuu! Kto to zrobił?! – spytał rozgniewany i zdezorientowany.

Podskoczył szybko i, machając kilkakrotnie skrzydłami, chciał wzbić się wysoko. Niestety, jednym z nich o coś zahaczył… Ruch skrzydłem wywrócił naczynie zawieszone kilka metrów nad jego głową. Nagle wylała się ogromna zimna struga…

– Chlust!

Woda spłukała z niego co prawda błoto, ale jednocześnie powaliła go z powrotem na ziemię.

– Aaaa! Czyja to sprawka?! – krzyknął z wściekłością.

Na polanie zapadła martwa cisza. Uczniowie byli tak zdziwieni, że bali się odezwać. Jedynie Urwis, chowający się wraz z Tolą za drzewem, nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.

– Cha, cha, cha! Grozek to nie sokół, ale zmokła kura! Cha, cha, cha – zaśmiał się jeszcze głośniej, patrząc na zabawnie wyglądającego ptaka.

Niestety, wśród takiej ciszy nie było trudno zorientować się, skąd dobiega śmiech.

Pies niesie w pysku czarnego kota, za nimi leci orzeł

Sokół natychmiast skierował wzrok w stronę Urwisa. Nim pies zdążył chwycić Tolę i uciec z dala od ptasiej polany, nauczyciel pojawił się tuż nad nim. Chwycił zwierzaki swoimi silnymi szponami, podfrunął w stronę polany, a następnie zrzucił Tolę i Urwisa prosto w śmierdzące błoto.
– Plaaask! – ponownie rozległ się hałas.

Tym razem to ptaki nie wytrzymały i wybuchnęły śmiechem, widząc pysk psa i mordkę kotki całkowicie umorusane w błocie.

– Nic nie widzę, ja nic nie widzę! – zaczęła miauczeć Tola. – Czy ja jeszcze żyję? Czy ja żyję?! – spytała takim słodkim, płaczliwym głosikiem, że w normalnych okolicznościach sprawca na pewno by się nad nią ulitował.
-– Żyjesz! – krzyknął wciąż zdenerwowany sokół i przetarł jej oczy chusteczką. – Co to za pomysły? Dlaczego zrobiliście taki nieprzyjemny żart? – spytał gniewnie Pan Grozek, choć widok obłoconej kotki i równie brudnego psa rozbawił nawet jego.
– Oj, przepraszam Pana – zaszczekał spłoszony Urwis. – Tak naprawdę to ta niespodzianka nie była przygotowana dla Pana, tylko… tylko dla Poli, sówki – przyznał, choć nie był pewny, czy wyjawienie znajomości z Polą było dobrym pomysłem.
– Dla sówki? – spytał zdziwiony nauczyciel. – Pola, znasz tych przybyszów? – krzyknął głośno, aż wszystkie ptaki przestały się śmiać. Nawet rozstąpiły się nieco, robiąc miejsce dla Poli.
– Yyy… ja… tak, proszę Pana – odparła niepewnie Pola. – Znam ich, ale nie wiedziałam, że oni przygotowali tu takie rzeczy. Naprawdę!
– No to widzę, że sztukę zaskoczenia opanowali do perfekcji – powiedział trochę rozbawiony już całą sytuacją sokół.
– Psie, jak się nazywasz? – spytał wreszcie Pan Grozek.
– Urwis. Jestem Urwis, proszę Pana – wybełkotał stremowany.
– Urwis… no tak. Twoje imię przystoi do zachowania – mruknął pod nosem sokół.

Orzeł wskazuje na tablicę, gdzie jest napisane: "dzień nauczyciela"

– Urwisie, czy wiesz, jakie święto mi dzisiaj zepsułeś?
Urwis popatrzył na wszystkich spłoszony. Nie wiedział jednak, co to za wyjątkowy dzień.
– Pana urodziny? – spytał wreszcie niepewnie.
– Nie! – odpowiedział głośno sokół. – Popatrz lepiej na tablicę i przeczytaj.
Urwis zerknął na nią i dostrzegł kwiatek, a także jakieś dwa wyrazy. Nie potrafił ich jednak odczytać.
– To ptasi język – odpowiedział zmieszany. – Ja nie znam ptasiego języka, więc nie umiem w nim nic przeczytać.
– Bzdura! – krzyknął Pan Grozek. – To żaden ptasi język, tylko język polski. Tam jest napisane DZIEŃ NAUCZYCIELA, gdyż dzisiaj wszyscy nauczyciele mają swoje święto, w tym ja. Jednak po wpadnięciu prosto w błoto i otrzymaniu kubła zimnej wody nie mam pewności, czy to na pewno miłe święto… A czy ty znasz polskie literki? – spytał znienacka.

Nim usłyszał odpowiedź, podskoczył do tablicy i pokazał literkę

W jak wijący się wąż
A później O przypominające oko lub okno.

Urwis schylił łebek i zaczął drapać łapą po trawie.
– Nie znam tych literek, proszę Pana – odpowiedział zawstydzony Urwis.
– No tak… – wymruczał sokół. – Psocić potrafisz, wymyślać żarty także, ale czytać jeszcze nie umiesz. Cóż, pora to zmienić.

Księga baśni

Od jutra razem ze swoją malutką przyjaciółką, która pewnie też nie zna liter, będziecie przychodzili do nas na lekcje polskiego – zdecydował w końcu.

Tola na wszelki wypadek schowała się za Urwisem.
– Jak nauczysz się liter, to będziesz mógł czytać, dzięki czemu dowiesz się o świecie wielu ciekawych rzeczy. Twoje zabawy może zmienią się w nieco bardziej… hmm, jakby to ująć… mądre – stwierdził stanowczo.

Zwierzęta w lesie

Nagle wśród ptaków zaczęło szumieć. Dzięcioł, bocian i wróble szczebiotały coraz głośniej, aż sokół odwrócił się w ich stronę.

– Panie Grozku, my nie chcemy, żeby ta dwójka chodziła z nami do szkoły – powiedział stanowczo dzięcioł, uderzając dziobem w pobliską gałąź.
– Oj, nie chcemy! – zawtórowała czapla biała. – Pies z kotem w jednej klasie z nami? Chyba Pan żartuje! Oni są od nas inni – przekonywała nauczyciela.
– Nie mają skrzydeł, tylko łapy – przytaknął wróbel.
– W dodatku na pewno mają pchły! – krzyczały inne ptaki.
– Macie rację! – krzyknął żuraw. – Psy i koty mają taką dziwną sierść, nie mają skrzydeł ani piór. Oni po prostu nie są ptakami i nie powinniśmy się z nimi zadawać. Pies z psem, kot z kotem, a ptak z ptakiem! Tak było zawsze! – dodał.

Ptaki zaczęły wykrzykiwać kolejne argumenty, wreszcie któryś wspomniał, że kot na pewno pożre je na śniadanie.

– Cisza! – wreszcie huknął donośnie Pan Grozek. – Ja też mógłbym Was zjeść, gdybym zechciał, a jednak tego nie robię! – dodał i popatrzył na swoich uczniów srogo. – Pola, czy Tola lub Urwis próbowali Cię zjeść? – spytał sówkę.
– Nie, proszę Pana – roześmiała się Pola na myśl, że któreś z nich mogłoby próbować ją połknąć. – Oni są naprawdę mili… – dodała cichutko, widząc mierzące ją wzrokiem ptaki.
– No to dobrze. Postanowione! – krzyknął sokół. – Tak długo, jak ja tu jestem nauczycielem, każdy ma prawo do edukacji. Może tu przyjść zarówno pies, kot, jeleń czy sarna – obojętne. Jeszcze nie tak dawno temu kruk, gawron i bocian czarny nie mogły się z nami uczyć. Wiecie może dlaczego? – zapytał uczniów.

Kruk popatrzył na kolegów, a potem zaczął przewracać oczami, dając im do zrozumienia, że nie ma pojęcia, dlaczego ktoś mógłby mu zabronić się tutaj uczyć. Żaden z uczniów nie odpowiedział.

– Bo mają piórka w czarnym kolorze, a kiedyś żaden czarny ptak nie mógł się uczyć – wyjaśnił im Pan Grozek. – Poza tym jeszcze wcześniej taka Zosia, Kasia czy Pola nie mogłyby być tu z nami, ale na pewno też nie będziecie wiedzieć, dlaczego…

Znów zapadła cisza, a dziewczynki popatrzyły na siebie ze zdziwieniem.

– Bo jesteście dziewczynkami, a kiedyś dziewczynki nie mogły się uczyć. Jeszcze wcześniej – kontynuował nauczyciel – najbiedniejsze ptaki również nie mogły chodzić do szkoły.

Pan Grozek zawiesił na chwilę głos, mierząc wszystkich wzrokiem.

– Te czasy na szczęście się skończyły i nie pozwolę, żeby kiedykolwiek wróciły – powiedział z mocą. – Pola, przyprowadź w piątek swoich przyjaciół na polanę. Mają przyjść z zeszytami. Wy zaś macie im zrobić miejsce między sobą, a nie z tyłu lub z boku klasy. Zrozumiano? – zapytał uczniów.

Pan Grozek stuknął mocno laską o ziemię i kazał podać sobie krzesło, aby móc siąść i odpocząć. Kiedy siadał, spod jego ogona wyleciał nagle dziwny odgłos, zupełnie jakby puścił bąka!

–Bzzz… – usłyszeli wszyscy. Okazało się, że w woreczku, na którym usiadł nauczyciel, schowany był rój bąków, który został uwolniony pod naporem ogona Pana Grozka.
– O rety! Przepraszam… te bąki to… to ostatni psikus, jaki przygotowałem dla Poli… – wymamrotał speszony Urwis.

Wszyscy, łącznie z Panem Grozkiem, nagle wybuchnęli głośnym śmiechem. Taki Urwis w klasie to może być nawet miła rozrywka, pomyśleli.

Pytania do uważnego słuchacza

  1. Jakie psikusy przygotował Urwis dla Poli?
  2. Jakie święto obchodził Pan Grozek?
  3. Czy Urwis umiał przeczytać, co było napisane na tablicy?
  4. Dlaczego ptaki nie chciały, żeby Urwis i Tola chodzili z nimi na lekcje na polanie?
  5. Które ptaki nie mogły w przeszłości uczęszczać do szkoły? Pamiętasz, które cechy ptaków uniemożliwiały naukę w szkole?
  6. Myślisz, że Urwis i Tola będą chodzić na lekcje do Pana Grozka? Dlaczego?

Powiązane

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.