Bajki, Dziedzictwo kulturowe, Edukacja, Ukraina

Na dachu cerkwi (część I)

W tym tygodniu wszyscy prawosławni chrześcijanie świętują Boże Narodzenie. A ponieważ jedna z pierwszych historyjek, która pojawiła się w naszej bajkowej kolekcji, była właśnie poświęcona prawosławnemu Bożemu Narodzeniu, a na dodatek osadzona w ukraińskich świątecznych klimatach, postanowiłyśmy przypomnieć Wam, ale również i sobie, jak wyglądała pierwsza przygoda naszej trójki bohaterów.

O tym przeczytacie w tej bajce, dzisiaj część pierwsza.

na dachu cerkwi

– Jesteśmy, już jesteśmy! – rozbrzmiał głos kotki.

Na polanę wbiegli Tola z Urwisem. Gdyby nie byli umówieni na konkretną godzinę, Pola z trudem rozpoznałaby swoich towarzyszy podróży.

Niemal cała głowa i szyja Toli owiązane były szalem, który co chwila spadał na oczy Tolki, a ta potykała się i zadzierała główkę do góry, żeby sprawdzić, co przed nią widać. Urwis za to założył czapkę z pomponem i rękawiczki na przednie łapki.

Sówka popatrzyła na tę dwójkę z rezygnacją.

– Eh, no dobrze, lecimy. Tola, trzymaj się mocno Urwisa, a ja go złapię za szelki. Tylko pamiętajcie, nie wierćcie się za bardzo, bo wypuszczę was z łapek…

– Ależ Poluniu, ja nigdy, przenigdy nie będę się wierciła. Jak bum-cyk-cyk! – powiedziała podekscytowana Tola.

Pola popatrzyła na wszelki wypadek na Urwisa.

– Ok, utrzymam tę małą w ramionach. Tylko nie wypuść nas specjalnie – dodał na wszelki wypadek, choć miał nadzieję, że skoro sowa zdecydowała się zabrać ich na wyprawę, to się nimi zaopiekuje.

– Do biegu… gotowi… start! – Pola chwyciła Urwisa za szelki, przez chwilę machała skrzydełkami tuż nad jego głową, aż wreszcie udało jej się unieść oba zwierzaki.

– Juppiii, jestem wysoko! – pisnęło kociątko uradowane, że leci po raz pierwszy tak daleko w nieznane.

Pola była bardzo dzielna. Leciała cały dzień i pół nocy bez odpoczynku.

Wreszcie, koło północy, gdy wszędzie było już zupełnie ciemno, Pola nieco zniżyła lot.

– Uwaga lądujemy! – krzyknęła głośno do towarzyszy podróży.

Raz, dwa, trzy – trzy dłuższe machnięcia skrzydeł i nagle cała trójka wylądowała na bardzo wysokim, drewnianym budynku. Z dachu wystawały trzy wieże, a raczej kopuły uwieńczone krzyżami. To była cerkiew, czyli prawosławny kościół.

na dachu cerkwi

– Dobryj wjecir – przywitała się Pola po ukraińsku. – Przepraszam za spóźnienie – dodała i nagle ciemności przemieniły się w dziesiątki świecących oczu. Z mroku zaczęły się wyłaniać postaci różnych ptaków – sokołów, wróbli, dzięciołów, a także sów, których było najwięcej.

– Priwit sjestra [cześć siostra] hu, hu, huu – usłyszeć można było radosny okrzyk kuzyna. – Wszyscy na ciebie czekaliśmy – dwoje świecących oczu zaczęło przybliżać się do Poli i, kiedy znalazły się na wyciągnięcie skrzydła, postać nagle odskoczyła w bok – Aaaaa! Pola, kto to? Czy ty tu nam psa przyprowadziłaś? – spytał przestraszony kuzyn, który jeszcze chwilę wcześniej był tak uradowany na widok Poli.

– Ależ nie tylko, bo jestem też ja – Tola, kotka – powiedziała nieco piskliwym i zaspanym głosem Tola, która właśnie ocknęła się po podróży i wychyliła głowę spod ogromnego szalika.

Pola i Urwis zmierzyli wzrokiem Tolę. Czy ona zawsze musi wyskoczyć w najmniej odpowiednim momencie? – pomyśleli obydwoje.

– Eh… no tak – powiedziała nieco zakłopotana Pola, która jeszcze bardziej pożałowała, że jednak zabrała ze sobą dwójkę nieznajomych. – Oni chcieli zobaczyć nasze Boże Narodzenie, a babcia…

– A babcia mówiła, że my tu wszystkich ljubow [kochamy] – rozległ się doniosły i jednocześnie piękny głos najstarszej sowy – babci Poli. – Kajtek, ty mi tu nie krzycz, tylko podaj ciepły koc przemarzniętym gościom – powiedziała babcia do wnuka, zbliżając się do Poli i obejmując ją serdecznie skrzydłem. – Gość w dom, Bóg w dom – powiedziała cicho, zerkając na przybyłych. – Chodźcie kochani, bo lada chwila zakończy się nasza nocna liturgia. Przez okno ujrzycie, jaką niezwykłą mamy dziś uroczystość.

Powiedziawszy to, zagarnęła skrzydłem i popchnęła Urwisa i Tolę do przodu. Wszystkie ptaki przesunęły się nieco i ustąpiły im drogi.

Mimo że wszędzie panowała całkowita ciemność, z lufciku w dachu we wszystkich kierunkach wydobywało się światło. Kiedy Tola i Urwis zajrzeli przez okno, zobaczyli, że na dole w cerkwi znajdują się przepiękne obrazy w ogromnych złotych ramach. Tuż przed obrazami stał brodaty pan – zapewne ksiądz – w czarnej, długiej sutannie, który wymachiwał kadzidłami. Dym unosił się we wszystkie strony. Ludzie w cerkwi właśnie skończyli przepiękny śpiew, a brodaty Pan wzniósł ręce ku górze i zaczął mówić:

– Oćcze naś, iże jesi na niebiesĭch, da świętit się imię twoje – wyglądał jak czarnoksiężnik z tą brodą i dymem naokoło.

– Ojej… ja nic nie rozumiem tego ukraińskiego – powiedziała zmartwiona Tola.

– Nasz ksiądz nie mówi po ukraińsku, lecz staro-cerkiewno-słowiańsku – powiedziała babcia Poli, uśmiechając się do kotki. – Staro-cerkiewno-słowiański to najstarszy język z naszego regionu, dlatego nic nie rozumiesz. Nie przejmuj się, moi wnukowie też nie rozumieją jak pop odprawia mszę, bo tego języka słuchamy tylko tutaj, w naszym kościele, naszej cerkwi.

– A Pani go rozumie? – spytał zainteresowany Urwis.

– Ja tak, ale ja jestem prawie tak samo stara, jak ten język – zaśmiała się babcia serdecznie.

na dachu cerkwi

– Och, jaka Pani musi być mądra – powiedziała z zachwytem Tola, robiąc swoje kocie oczy. Już miała coś dodać, gdy nagle stanęła jedną łapą na własnym szaliku. Tak się przestraszyła, że aż podskoczyła i tym razem obydwiema łapkami stanęła na szalu, znów podskoczyła i nagle tylne łapki spadły na ślizgawkę schowaną pod pokrywą śnieżną. Tola zaczęła ruszać szybko łapkami, chcąc się wydostać ze ślizgawki, ale jej raptowne ruchy w niczym nie pomagały.

– AAAA! Ratuuunkuuu! – Malutka Tola zjechała z dachu cerkwi jak ze skoczni narciarskiej i upadła wprost na ziemię.

– Tola, hał, hał – zaszczekał przestraszony Urwis, lecz mimo jego szczekania Tola nawet nie poruszyła łapką.

– Mała, trzymaj się! – dodał Urwis i w tym samym momencie, w którym szykował się do skoku w dół, Pola poderwała skrzydła i ze strachem w oczach podleciała do nieprzytomnej Toli.

Co się stało? Co z małą Tolą i Urwisem? Czy babcia Poli coś zaradzi na upadek?

Tego dowiecie się w kolejnym odcinku…

Pytania do uważnego słuchacza

  1. Jakimi słowami Kajtek przywitał się z Polą?
  2. Jak nazywa się najstarszy język słowiański w naszym regionie?
  3. Jak nazywa się kościół prawosławny?
  4. Jak nazywa się ksiądz prawosławny?
  5. Czy babcia Poli znała wcześniej Tolę i Urwisa, czy może byli to dla babci nieznajomi?
  6. Czy babcia Poli zaopiekowała się Tolą i Urwisem? Jak myślisz, dlaczego?

Słowniczek

Slownik 3 2
Cerkiew

Cerkiew to nazwa kościoła prawosławnego. Charakteryzuje ją kopuła symbolizująca niebo. Każda cerkiew posiada co najmniej jedną kopułę. Jest ona uwieńczona (czyli zakończona) krzyżem. Cerkwie mogą mieć różne kształty i powstawać na planie koła, prostokąta czy krzyża.

Image 5
Staro-cerkiewno-słowiański

Staro-cerkiewno-słowiański to język wymarły, co oznacza, że istnieją w nim tylko te słowa, które były wymyślone i spisane w księgach bardzo, bardzo dawno temu. W języku tym nie można powiedzieć „włącz Internet” czy „wgraj grę na telefon”, gdyż żadne z tych słów nie istniało w przeszłości. Staro-cerkiewno-słowiański można obecnie usłyszeć jedynie w cerkwi, gdzie odprawiana jest w nim każda msza święta.

Image 6
język ukraiński

(українська мова – ukraińska mowa)

Język ukraiński używany jest wyłącznie na Ukrainie oraz przez Ukraińców mieszkających w innych państwach. Mimo że Ukraina graniczy z Polską, język ukraiński jest znacznie mniej podobny do języka polskiego niż np. język słowacki czy czeski. Ukraińcy posługują się zupełnie innym alfabetem niż ten, który znamy w Polsce. Ukraińcy używają cyrylicy. Kiedyś o tym opowiemy.

Slownik 3 1
Ksiądz Prawosławny

Niektórzy w Polsce, na prawosławnego księdza mówią pop. Musicie jednak wiedzieć, że to określenie nieładne i obraźliwie.

Znacznie lepiej powiedzieć  „batiuszka”, czyli „księżulku” 🙂

Tup2 Słownik Kompas2
Prawosławne Boże Narodzenie

Prawosławne Boże Narodzenie obchodzone jest 13 dni po świętach katolickich. Rozpoczyna się 7 stycznia.

Powiązane