Bajki, Dziedzictwo kulturowe

Poszukiwanie skarbu – Hagia Sophia cz.I

poszukiwanie skarbu

– A więc to jest Hagia Sophia… – powiedziała Tola z zachwytem i przestrachem jednocześnie. – To jest dużo większa budowla niż myślałam… Jak my znajdziemy nasz skarb…
Tak, skarb, dobrze usłyszeliście. Dosłownie pół godziny wcześniej żadne ze zwierząt nie spodziewało się, że tego samego dnia znajdzie się w Stambule, stolicy Turcji, a ponadto będzie mieć w łapce mapę i klucz do ukrytego skarbu.
Ale jak to się zaczęło?
Tego poranka, jak w każdy piątek, Urwis i Pola przyszli po Tolę, aby pograć wspólnie w nogę. Kotka musiała jeszcze coś dokończyć, ale niecierpliwy Urwis zaczął ćwiczyć podrzuty piłką już w salonie. Pewnie nic by się nie stało i przez wiele kolejnych lat nikt nie odkryłby żadnego skarbu, gdyby nie to, że Urwis nieopatrznie podrzucił piłkę mocniej, niż planował. Zabawka wpadła pod stół i z impetem uderzyła w listwę przypodłogową, aż deska złamała się i odpadła od ściany. Psiak chciał ją szybko przymocować, ale ku swojemu zdziwieniu zobaczył, że spróchniała deska skrywa sekret… dużą dziurę. A w niej? Sporą, skórzaną sakwę…

poszukiwanie skarbu

W sakwie Urwis znalazł duży kamień przypominający marmur, a także zwój papieru. Z jednej strony narysowana była na nim jakaś duża świątynia wraz z mapą, a z drugiej widniał tekst – coś jakby wskazówka w nieznanym dla Urwisa języku. Z nadzieją, że może Tola go zrozumie, szybko przekazał kotce wiadomość do odczytania.

Her dileği yerine getiren sutün altından
Başparmağın değil, tavandaki en yakın melek bu haritayı tamamlayacak;
Meleğin altında dur. Fakat olağanüstü bir şeyi bekleme
Taşı yeraltı dehlizi acan anahtara dönüştür

– Hm… z tego, co pamiętam z języka tureckiego, to chyba oznacza:
Spod kolumny, co każde życzenie spełni,
Nie kciuk, lecz najbliższy anioł na sklepieniu tę mapę wypełni,
Stań pod aniołem, lecz nie czekaj, aż coś nieziemskiego się zdarzy,
Zamień kamień w klucz, który prowadzi do podziemnych korytarzy.

– Podpisane – Aramir, 1920 rok – przeczytała spokojnie Tola.
– O rany, to jest przecież normalnie mapa do skarbu! – krzyknął Urwis wyrywając z rąk Toli znalezisko.
– Tylko nim odnajdziemy skarb, musielibyśmy wiedzieć, gdzie są te anioły i kolumny – powiedziała poważnym głosem Pola. – A przede wszystkim, gdzie znajduje się ta budowla…
– No co Wy, przecież to Hagia Sophia, to akurat wiem – powiedziała beztrosko Tola.
– Hagia co?
– Hagia Sophia, to chyba największe dzieło architektury bizantyjskiej. Zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – wyrecytowała znaną sobie formułkę Tola.
– Tolka, a skąd to wiesz? – spytał zaskoczony wiedzą kotki przyjaciel. – Jesteś pewna, że to Hagia Sophia? Może to jakakolwiek inna budowla, na przykład z Podlasia?
– No jasne, że jestem pewna! – wykrzyknęła nieco obruszona Tola. – Poznaję po minaretach.
– Mina… mina… czym? – starał się powtórzyć Urwis.
– Minaretach – zaśmiała się Tola, gdy zdała sobie sprawę, że Urwis nie zna tego słowa. – No, Urwis, przecież czasem odprowadzasz mnie do meczetu, więc chyba zauważyłeś, że przy każdym meczecie wybudowany jest minaret – taka wieża, z której muezin pięć razy dziennie nawołuje do modlitwy.
No tak tak, już kojarzę – przytaknął Urwis, przypominając sobie, że często o 5 nad ranem ich sąsiad – muezin – budzi go z głębokiego snu, nawołując do modlitwy. Podobno został wybrany na muezina, ponieważ ma najpiękniejszy głos w całej wsi, a jednocześnie jest bardzo dobrym i religijnym człowiekiem. – No ale skąd masz pewność, że to jest akurat Hagia Sophia? Pewnie dużo meczetów wygląda podobnie…
Hmm… to zabrzmi dziwnie, ale jak jeszcze żyła moja mama, to mówiła, że każdy z naszej rodziny powinien wiedzieć, jak wygląda Hagia Sophia. Wiele razy pokazywała mi zdjęcie tej budowli…
– Tola, masz rację! – krzyknęła zachwycona Pola. – Pamiętam, że na lekcjach Pana Grozka widziałam kiedyś jej zdjęcia. To przecież była największa świątynia chrześcijańska, największe dzieło architektury bizantyjskiej, później zamieniono ją w meczet, no a od niedawna jest chyba największym muzeum w Stambule! – krzyknęła podekscytowana. – Tola, Urwis, lecimy! – dodała, nie czekając na ich odpowiedź.
Wyjęła z kieszeni kompas i, przekazując Urwisowi duży marmur wyjęty z sakwy, wyrecytowała magiczną formułkę.
Wszystko, co dobre, wszystko, czego nie znamy, niech pojawi się teraz, bo na to czekamy. Chcemy dotrzeć do stolicy Turcji.

Świat zawirował i po chwili przyjaciele znaleźli się tuż przed słynną budowlą.

poszukiwanie skarbu

– A więc to jest Hagia Sophia… – powiedziała Tola z zachwytem i przestrachem jednocześnie. – To jest dużo większa budowla niż myślałam… Jak my znajdziemy nasz skarb…
– Jak nie my, to kto? – odpowiedziała pogodnie Pola.
– Mała, przeczytaj początek tekstu jeszcze raz – zaproponował Urwis. – Może coś przyjdzie nam do głowy…

Spod kolumny, co każde życzenie spełni,
Nie kciuk, lecz najbliższy anioł na sklepieniu tę mapę wypełni

– Najpierw musimy znaleźć kolumnę spełniającą życzenia, a to nie będzie proste… – zasępił się psiak. – Patrzcie ile tam jest kolumn! Obejrzenie każdej z nich zajmie nam kilka dni.
– Może jest jakaś legenda o spełniającej życzenia kolumnie… – zastanawiała się głośno Tola.
– Mam! – nagle krzyknęła sówka. – Pamiętacie, co mówił Pan Grozek na lekcji historii sztuki? W świątyni jest kolumna zwana płaczącą. Kojarzycie? Legenda głosi, że jeśli przyłoży się do niej kciuk, a pozostałymi palcami zdoła się wykonać pełen obrót, a kciuk będzie lekko wilgotny, to spełni się czyjeś życzenie. To proste, musimy znaleźć tę kolumnę! – zawołała szczęśliwa, że przypomniała sobie coś, o czym dawno temu dowiedziała się w szkole.

poszukiwanie skarbu

Po kilkunastu minutach przyjaciele znaleźli się wewnątrz świątyni.
– Zanim zaczniemy szukać skarbu, rozejrzyjmy się tu… – zaproponował Urwis. – Udawajcie, że niczego nie szukamy, jesteśmy zwykłymi turystami i oglądamy freski oraz mozaiki. Przy okazji szukajcie kolumny z jakąś dziurą w środku…
Tola i Pola, jak gdyby nigdy nic, chodziły w tę i z powrotem, przypatrując się ścianom, podłogom i sklepieniu kopuły. Okazało się, że budowla wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jest równie okazała w środku, jak i na zewnątrz. Całą świątynię pokrywają mozaiki, przedstawiające różnych świętych, anioły, Maryję, Jezusa, postaci carów i nie tylko. Mozaiki musiały kiedyś ulec zniszczeniu, bo część z nich była zatynkowana. Jedynie niektóre freski zachowały się w całości…
– Znaleziony przez nas kamień na pewno pochodzi stąd… – stwierdziła Tola. – Hm, ale jak mamy znaleźć klucz do skarbu? – zasępiła się nagle. – Przecież tych mozaik z drobnych fragmentów kamieni jest tak dużo, że trudno będzie znaleźć takie miejsce, gdzie ten kamień będzie pasował…
– No… musimy znaleźć odpowiedniego Anioła i będzie dobrze… – odpowiedział niepewnie Urwis.
Nagle Urwis zawołał obie koleżanki. Znalazł płaczącą kolumnę, ale – jak się okazało – nie tylko oni chcieli jej dotknąć. Ustawiło się przed nią kilkanaście osób czekających na swoją kolej. Dopiero po kilkunastu minutach troje przyjaciół zbliżyło się do kolumny.
Tola wdrapała się na grzbiet Urwisa, przyłożyła łapkę do dziury i nagle wykrzyknęła…
– Moja łapka jest wilgotna! – zawołała radośnie. – Życzenie się spełni! – dodała, nie mogąc oderwać oczu od mokrego kciuka.
– Teraz trzeba znaleźć najbliższego Anioła. Może na nim narysowana jest jakaś część mapy… – niepewnie powiedziała Pola i zaczęła recytować wskazówkę.
Spod kolumny, co każde życzenie spełni,
Nie kciuk, lecz najbliższy anioł na sklepieniu tę mapę wypełni,
Stań pod aniołem, lecz nie czekaj, aż coś nieziemskiego się zdarzy,
Zamień kamień w klucz, który prowadzi do podziemnych korytarzy.

Zwierzaki rozejrzały się wokół – wszędzie było dużo fresków i mozaik przedstawiających różne postaci, ale nigdzie nie zauważyły żadnego Anioła.
– Proszę się przesunąć! – krzyknął nagle karakal – dziki, czarny kot, który pracował w muzeum jako strażnik.
Urwis był tak zaabsorbowany, że aż podskoczył z zaskoczenia!
– Ależ… już… już się przesuwamy… Yyyy… My tylko… – nie zdążył wymyślić żadnej odpowiedzi, gdy nagle, nie wiedzieć czemu, Tola wyjęła z sakiewki kawałek odnalezionego marmuru i zwróciła się do karakala.
– My tylko szukamy miejsca, skąd może pochodzić ten kamień – powiedziała, pokazując strażnikowi fragment skały.
– Tola! – chórem krzyknęli przerażeni Urwis i Pola, ale było już za późno.
– Ten marmur? Czy ten marmur jest stąd? – spytał srogo strażnik.
– No tak… – odpowiedziała beztrosko Tola, ale od razu zrozumiała, że popełniła ogromny błąd.
– Skąd to macie?! – spytał jeszcze głośniej. – Przecież wynoszenie stąd jakichkolwiek części mozaik jest nielegalne! Kto Wam to podarował? – jednak nie czekając na odpowiedź, strażnik wziął do ręki krótkofalówkę i wezwał pozostałych pracowników ochrony.
– Halo, tutaj Karakal. Jacyś turyści pojawili się tu z fragmentem marmuru. Podejrzewam, że to skradziony fragment mozaiki. Proszę o posiłki.
Urwis, niewiele myśląc, chwycił Tolę za łapę i pociągnął w swoją stronę.
– Uciekamy! W nogi! – zawołał.

Co będzie dalej, tego dowiecie się już za dwa tygodnie…

Powiązane

Treści i materiały TupTupTup są bezpłatne i dostępne dla każdego - dziękujemy, że z nich korzystasz.

Jeśli doceniasz naszą działalność, możesz wesprzeć TupTupTup darowizną lub 1,5% podatku. Wystarczy, że wpiszesz w swoim zeznaniu podatkowym KRS 0000270261 dodając cel szczegółowy: Fundacja To Proste 18808.