Bajki, Odpowiedzialna konsumpcja

Foka w tarapatach, czyli jak powstał ekopatrol

Sowa, kot i pies patrzą z niepokojeniem na fokę, która zaplątała się w sieć rybacką i plastikowe śmieci

Lato kończyło się powoli.
Urwis, Tola i Pola siedzieli na plaży i cieszyli ostatnimi dniami ciepłej pogody. Zakopywali łapki
w piasku, udając syrenki. Przesypując piasek, co chwila natrafiali na jakieś „skarby”.

– O! Patrz, kapsel! – zawołał radośnie Urwis, pstryknął wysoko kapslem i wycelował w nowy syreni ogon Toli. Nie minęła chwila, a Tola znalazła starą łopatkę. Od razu zaczęła nią przyklepywać rybi ogon przyjaciela.
– Już teraz nie wyjdziesz. Zostaniesz na plaży na zawsze! Zamurowałam Cię! – żartowała.

– O, co to, to nie! – Urwis chcąc pokazać, że nawet mocno przyklepane pod piaskiem nogi łatwo mu uwolnić, poderwał się i szybko zwrócił w kierunku Toli, aby ją pogilgotać. Ta szybko się odkopała i zaczęła uciekać.

– Nie dogonisz mnie! – wołała.

– Na pewno cię złapię! Zobaczysz!

Piesek radośnie przeskakiwał przez górki i dołki na plaży, i rzeczywiście, był coraz bliżej Kotki. Kiedy znalazł się tuż – tuż, po prostu na odległość łapy i już miał ją chwycić, zahaczył nogą o coś twardego i… bum! Przewrócił się jak długi.

– Au, au, auuu! Co to?!  – krzyknął zdenerwowany. – To bolało!

Łapa Urwisa trafiła w środek pustej puszki po orzeszkach. Chwilę potrwało, zanim Urwis uwolnił na szczęście niegroźnie poobijaną łapkę. – Rany! Czy wszyscy muszą tu tak śmiecić? Przecież ta plaża to jakieś wielkie wysypisko! Kapsel, łopatka, a teraz ta puszka! – Urwis miał już dość wszystkich małych i dużych śmieci zostawionych na plaży. Utykając, zaczął wracać do Sówki.

Kuśtykając dotarł do Poli. Już miał się spokojnie położyć, gdy nagle Sówka chwyciła Urwisa i Tolę za łapy i pociągnęła ich w dół.

– Padnijcie! Potwór! – zawołała.

Pyszczki przyjaciół wylądowały na piachu. Mimo przyprószonych piaskiem oczu szybko podnieśli  głowy, żeby spojrzeć w stronę, z której nadchodził rzekomy potwór. Pola miała rację! Potwór istniał! W dodatku zbliżał się do nich. Coś przypominającego jednocześnie fokę, ptaka i ośmiornicę wyłaniało się z morskich głębin.

– Uciekajmy! – szepnęła Tola, ale na ucieczkę było za późno. Potwór był zbyt blisko.

Wreszcie, gdy szkarada zbliżyła się do przyjaciół na odległość kilku kroków, Pola i Urwis wyskoczyli z piasku i zaczęli przeraźliwie krzyczeć, machać skrzydłami i łapami.

– Aaaaa!!! Nie zbliżaj się!! Zostaw nas !!!!! Aaaaaa!

Wyglądali trochę zabawnie, bo piach zaprószył im oczy i z trudem je otwierali.

Nie uwierzycie, co się stało! Potwór, widząc naszą krzyczącą trójkę zatrzymał się. W dodatku, zamiast ziać ogniem i porażać wzrokiem niczym bazyliszek, zwiesił główkę i zachlipał.

– Pomóżcie mi, proszę…  Wcale nie jestem potworem…

Przyjaciele nie  od razu usłyszeli jednak prośbę. Wreszcie, widząc że potwór ich nie atakuje, przestali krzyczeć i popatrzyli na siebie ze zdziwieniem. Wtedy w końcu dotarły do nich słowa tej dziwnej  morskiej istoty.

– Nie jesteś potworem? To kim jesteś? – spytali niepewnie olbrzyma, który wytoczył się na plażę. Co tu robić z potworem, który nie chce zrobić nic złego?

– Mam na imię Klara i jestem foką. Potrzebuję Waszej pomocy, dlatego wyszłam na ląd  – Klara zbliżyła się o kilka kroków i cichutko zaczęła opowiadać swoją historię. –  Kilka dni temu, gdy łowiłam ryby, wpadłam na coś strasznie dziwnego. To coś zaczepiło mi się na szyi i nie chce zejść. Nie mogę łapać ryb, bo wszystkie widzą i słyszą mnie, nim dopłynę. W dodatku nie mogę  mówić, bo ściska mi gardło. Czy możecie mi pomóc?

Dopiero, gdy Foczka opowiedziała swoją historię, wszystko stało się jasne. To, czego Pola, Tola i Urwis tak się przestraszyli, to nie był żaden straszny dziób ptaka. To była jakaś plastikowa część, zaczepiona na szyi Klary. Z bliska wyglądało jak ser szwajcarski, a tak naprawdę to były plastikowe uchwyty do trzymania kilku puszek lub butelek.

– Biedna Foczko! – zamiauczała Tola – ależ oczywiście, że ci pomożemy! – I Tola, Pola i Urwis natychmiast uwolnili  Klarę z pułapki, w którą wpadła.

Foki nie lubią towarzystwa innych zwierząt. Klara, mimo że była ogromnie wdzięczna za pomoc, uściskała ich i szybko popłynęła w głąb Bałtyku, machając z daleka ogonem na do widzenia.

plażowicze zaśmiecają plaże, nasza ekopatrol zwraca im uwagę na prawidłową segregację śmieci

Przyjaciele bardzo przejęli się losem Klary.

– Musimy coś zrobić – powiedziała stanowczo Pola. – Nie może być tak, że śmieci wpadają do wody i przez to biedne zwierzęta duszą się lub nie mogą pływać.

– Masz rację – przytaknął Urwis. –Jeśli wszyscy, zamiast segregować będziemy naokoło siebie śmiecić, to będzie katastrofa.

– Tylko co tu zrobić? – zaczęli zastanawiać się przyjaciele.

– Mam pomysł! – powiedziała Pola i ruszyła w stronę wakacyjnego domu.

 

Przez pół nocy przyjaciele malowali, rysowali, wycinali i kleili coś w domku.  Nocą, gdy jeszcze wszyscy spali, cała trojka wróciła na plażę. Coś rozwieszali i rozstawiali. Co to było? Urlopowicze dowiedzieli się o świcie.

Białe szkło, niebieski papier;
Chcesz być w Eko – Patrolu?
Pomóż nam zatem!

Żółty plastik, brąz to bio;
Z Eko – Patrolem do pracy by się szło!

Na wszystkich tablicach ogłoszeniowych rozwieszone zostały plakaty z hasłami, które przyjaciele wymyślili w nocy. Każde mówiło o tym, do jakiego kosza należy wrzucać różne rodzaje odpadków. Przyjaciele zachęcali również dzieci do dołączenia do Eko -Patrolu. Wszystkich chętnych zaprosili na spotkanie. To jednak nie było wszystko. Co 100 metrów rozstawiono kosze na śmieci w 5 różnych kolorach!

Na żółtym koszu przyklejony był rysunek plastikowej butelki i metalowej puszki. Na biało – zielonym koszu – namalowana butelka szklana. Na niebieskim –  Pola narysowała gazetę symbolizującą papier. Na brązowym – umieszczono skórkę od banana, a na czarnym – hasło „inne”. Każdy wchodząc na plażę i widząc ogłoszenia dziwił się, ale i kiwał głową z zadowoleniem.

W samo południe odbyło się zebranie Eko – Patrolu. Tola, Pola i Urwis rozdali wszystkim dzieciom pomarańczowe chustki i gwizdki. Eko-Patrol miał czuwać nad porządkiem na plaży. Jeśli ktoś z Eko – Patrolu zauważyłby, że plażowicze zachowuje się nieładnie i zakopuje odpadek, albo wrzuca do niewłaściwego kosza, miał ostrzegawczo gwizdnąć i zachęcić do dobrych manier lub opowiedzieć, dlaczego segregowanie śmieci jest takie ważne .

Co to był za dzień! Co 5 minut z którejś strony plaży słychać było gwizdek.

– Halo, halo! Jeśli zakopie pan ogryzek w piasek, to wcale nie wyrośnie tu jabłoń. Proszę wrzucić go do pojemnika bio – krzyczała 4-letnia wiewiórka do niedźwiadka, który chciał pozbyć się resztek jabłka.

– Halo, proszę pani! Kosz nie jest z magnesu. Sam nie przyciągnie metalowych kapsli. Proszę wyrzucić kapsle do żółtego kosza! – instruował Urwis widząc, gdy ktoś podnosi kocyk, z którego spadły kapsle i udaje, że tego nie widzi.

– Hej, hej! Torebka to nie ryba, sama w morzu niech nie pływa! – nawoływał jelonek widząc, jak dwójka dzieci bawiła się w połów ryb do plastikowej torebki , a gdy ta pękła, rzuciły ją do wody i chciały wrócić na plażę.

Eko – Patrol przez cały dzień odkopywał również śmieci, które były pozostawione w poprzednie dni. Dorośli widząc całe zamieszanie początkowo byli zdumieni. Tacy mali a tyle zamieszania robią! Co chwila gwizdy i gwizdy, jakby sami nie mogli sprzątnąć po cichu. Pod koniec dnia, gdy plaża była czysta, wszyscy jednak klaskali i gratulowali Eko – Patrolowi.

– Dobra robota! – wołały nawet te osoby, które dzień wcześniej zupełnie „niechcący” zostawiły słomki, chusteczki lub pestki na plaży.

Dzieci słuchają Pana Gerwazego mówiącego o zasadach segregacji śmieci

Eko-Patrol był z siebie dumny. Cała drużyna wolontariuszy nie mogła się wprost doczekać, aż przyjedzie śmieciarka i jej ekipa zobaczy, jak wiele śmieci jest posegregowanych. Czekali do wieczora. Gdy zobaczyli sygnał świetlny śmieciarki, aż podskoczyli z ekscytacji. Byli przekonani, że czeka ich pochwała!. Możecie sobie wyobrazić, jakie było ich zdziwienie, gdy Pan śmieciarz Gerwazy podszedł do kosza z plastikiem, zajrzał do środka i krzyknął do kolegi:

– Odpadki zmieszane. Zabieraj, Rysiu!

Następnie uchylił klapę pojemnika ze szkłem i papierem, i krzyknął to samo.

– Odpadki zmieszane! Zabieraj, Rysiu!

– Co!? Jak to? – wykrzyknął zdenerwowany Urwis, widząc całą sytuację. Jakie zmieszane?

My przez cały dzień segregujemy śmieci, a panowie je zabierają razem, jako odpadki zmieszane? Przecież tutaj wyraźnie jest napis – niebieskie:  papier, żółte: plastik.

I nie dokończył, bo Pan Gerwazy otworzył przed Urwisem biało-zielony kosz ze szkłem i pokazał:

– A okulary i szklankę w tym koszu widzisz?

– No widzę… Ale przecież okulary i szklanka są ze szkła.

– Ha ha, No tak, ale szklanka topi się w innej temperaturze niż butelka i nie może być wrzucana do pojemników ze szkłem. Gdybyśmy ją potłukli i wywieźli do posortowanego szkła, to żadna nowa butelka z tego nie powstanie . Byłaby tak krucha, że szybko potłukłaby się. Okularów i fajansu, czyli talerzy i filiżanek, ale także szklanek czy kieliszków nie wrzuca się do kosza ze szkłem.

Następnie Pan Gerwazy wziął przed siebie niebieski pojemnik z papierem.

– Tutaj na pewno nie ma żadnej pomyłki! – zapiszczał jeż, który aż dwa razy sprawdzał, czy nikt nie wrzuca plastikowych czy szklanych opakowań do pudełka.

– A mokre chusteczki, brudną chusteczkę higieniczną i tłusty papier po rybie widzicie?

– No tak… ale to przecież papier… – zauważył jeż.

– Może i papier, ale papierów mokrych i tłustych też nie można wrzucać do kosza z papierem. Tłusty papier brudzi pozostałe papiery i utrudnia recykling. Papier musi być czysty!

Widząc zasmucone miny Eko – Patrolu Pan Gerwazy, zmienił ton.

– Słuchajcie, to super, że zrobiliście pierwszy krok i zaczęliście segregację.  Teraz pomogę wam pójść krok dalej. Pokażemy wszystkim, jak prawidłowo segregować odpadki.  Tylko dobrze podzielone odpadki można ponownie wykorzystać. Wiem, że to wydaje się skomplikowane,  ale sami zobaczycie, że nie jest. A razem na pewno wymyślimy, jak prawidłowego segregowania śmieci  nauczyć innych. .

I cała ekipa pojechała razem do wakacyjnego domku.

W nocy znów wszyscy pracowali. Jedni coś cięli, inni malowali, jeszcze inni przynosili i wynosili kosze. Na każdym koszu na śmieci napisali i namalowali hasła mówiące o tym, co wrzucać, czego nie wrzucać, no i co nowego może powstać z właśnie wyrzucanych odpadków.

Następnego dnia Urwis stanął przy jednym z koszy i nie mógł powstrzymać uśmiechu.
Hasło na niebieskim koszu było jego autorstwa!

Jak myślicie, co zabawnego tam napisał? Może i wy dołączycie do Eko – Patrolu i w swoim domu, przedszkolu lub na boisku zorganizujecie eko-śmietniki?

Bajka powstała w ramach projektu Kids for Eco-Action, finansowanego przez Fundusz Wyszehradzki. Partnerami projektu są Instytut Ekologii Stosowanej “Daphne” (Słowacja) oraz Lipka (Czechy)

Powiązane

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.