Na terenie Polski funkcjonuje blisko 100 ośrodków rehabilitacji zwierząt. W każdym województwie funkcjonują przynajmniej trzy takie placówki. Większość z nich zajmuje się zarówno ptakami, ssakami i gryzoniami żyjącymi w lasach oraz na łąkach, jak i w miejskich parkach. Większość ośrodków opiekuje się niemal wszystkimi gatunkami zwierząt. Niektóre mają jednak swoje specjalizacje.
- Małopolskie Towarzystwo Ornitologiczne czuwa nad bocianami, nietoperzami i ptakami wędrownymi.
- Gostyńsko-Włocławski Park Krajobrazowy bierze pod swoje skrzydła zarówno ptaki brodzące, jastrzębiowe, sokołowe, żurawiowe, siewkowe, jak i mewy czy sowy.
- Stacja Morska Uniwersytetu Gdańskiego rehabilituje wyłącznie foki i morświny.
- Ośrodek Jeżurkowo troszczy się o najmniejsze ssaki – jeże i wiewiórki oraz bobry, nietoperze czy zające.
Jak wielu zwierzętom pomagają ośrodki rehabilitacji zwierząt?
Człowiek zmienia swoje otoczenie. Tereny zajmowane niegdyś przez dzikie zwierzęta coraz bardziej się kurczą. Sprawia to, że
świat dzikiej przyrody przenika do miast i miasteczek. A to wywołuje „konflikt”. Co roku kilkadziesiąt tysięcy zwierząt jest wspieranych przez ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt, które przyjmują zarówno zwierzęta pokolizyjne, jak i zwierzęta poszkodowane przez innego rodzaju „kontakt z cywilizacją”. Według raportu NIK co roku dochodzi do ponad 200 wypadków i 23 000 kolizji z udziałem zwierząt. Do ośrodków trafiają ptaki, które wpadły na ekrany dźwiękochłonne czy linie energetyczne. Dostarczane są zwierzęta zaatakowane przez wolno biegające lub zdziczałe psy czy koty. W ośrodkach lądują wygłodniałe zwierzęta, które zbyt szybko zakończyły okres hibernacji lub niedostosowały się do warunków panujących na dworze. Nierzadko pacjentami ośrodków są młode zwierzęta (jeże, wiewiórki, nietoperze), które są zabierane z lasu i ogrodu do domów przez ludzi nieświadomych szkodliwości takich czynów.
Czy każdemu samotnemu, małemu zwierzęciu należy pomóc?
Widok rannego lub porzuconego dzikiego zwierzęcia w naturalny sposób budzi chęć niesienia pomocy. Czasem jednak ta pomoc, udzielona w nieodpowiedni sposób, może wyrządzić zwierzęciu krzywdę. Jak informuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, „o ile zazwyczaj wiemy, jak zachować się w stosunku do zwierząt, które na co dzień towarzyszą człowiekowi, to zwierzęta dzikie i wolno żyjące mogą mieć zupełnie inne potrzeby”.
Jeśli znajdziemy ranne zwierzę, które potrzebuje naszej pomocy, należy zawiadomić o tym odpowiednie służby. Instytucją „pierwszego kontaktu” jest gmina. Przedstawiciele gminy są odpowiedzialni za interwencje oraz, jeśli zachodzi taka potrzeba, transport zwierząt do ośrodków rehabilitacji.
Do czasu przyjazdu osób interweniujących naszym zadaniem jest, w zależności od gatunku oraz możliwości, zabezpieczenie zwierzęcia, tak by nie stała się mu krzywda. Wskazane jest również, aby pozostać na miejscu do czasu przyjazdu osób, które udzielą pomocy zwierzętom.
Pełna lista ośrodków znajduje się na stronie internetowej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
W przypadku młodych zwierząt, które wydaje się nam, że są porzucone, warto najpierw zorientować się, czy rzeczywiście maluch potrzebuje pomocy. Być może rodzice wyruszyli właśnie na poszukiwanie pokarmu i wrócą lada moment. Ingerencja człowieka w takich przypadkach może mieć fatalne skutki i rzeczywiście doprowadzić do porzucenia młodego przez rodziców. Jeśli mamy zatem wątpliwości, warto poobserwować zwierzę dłużej lub skontaktować się z osobami albo organizacjami, które pomogą właściwie ocenić sytuację. Może to być leśniczy, pracownik regionalnej dyrekcji ochrony środowiska, przyrodnik, pracownik ośrodka rehabilitacji zwierząt, członek stowarzyszenia czy towarzystwa, które zajmuje się ochroną zwierząt.
Czy można przygarnąć dzikie zwierzę?
Dzikich zwierząt nie należy przygarniać i dokarmiać. Podany pokarm może im zaszkodzić. Na przykład najczęstszym błędem w przypadku ptaków jest dokarmianie ich chlebem. Zakwasza on organizm zwierzęcia i w dłuższej perspektywie może doprowadzić do ich śmierci.
Co ciekawe, szczególnym przypadkiem jest zwierzyna łowna. Starosta może wyrazić zgodę na okres do sześciu miesięcy na przetrzymywanie zwierzyny osobie, która udzieli pomocy na własny koszt, z powodu osierocenia, wypadku lub innego uszkodzenia ciała zwierzęcia. Nie dotyczy to pomocy medycznej.
Co dzieje się ze zwierzętami, które trafiają do ośrodka?
Każde zwierzę wymagające pomocy medycznej spędza jakiś czas w szpitaliku – czasami wystarcza sama obserwacja, czasami proces leczenia trwa jakiś czas. Następnie wyleczone zwierzę trafia do zagrody zewnętrznej, żeby przypomnieć sobie albo się nauczyć całkiem od nowa, jak żyć w dziczy. W zagrodzie zewnętrznej najmniejsze zwierzęta żyją w kontrolowanej wolności. Nie mają kontaktu z ludźmi, żyją własnym życiem. Od pełnej wolności zagroda różni się tylko tym, że codziennie pojawia się jedzenie. Kolejnym krokiem jest uwolnienie pensjonariusza – zwierzę udaje się „na swoje”, a człowiek całkowicie traci z nim kontakt.
Jeśli zwierzę ma trwały uszczerbek na zdrowiu, na przykład straciło oko, ma złamane skrzydło lub posiada inne złamanie uniemożliwiające funkcjonowanie w warunkach naturalnych, to pozostaje w azylu do końca życia.
Treści i materiały TupTupTup są bezpłatne i dostępne dla każdego - dziękujemy, że z nich korzystasz.
Jeśli doceniasz naszą działalność, możesz wesprzeć TupTupTup darowizną lub 1,5% podatku. Wystarczy, że wpiszesz w swoim zeznaniu podatkowym KRS 0000270261 dodając cel szczegółowy: Fundacja To Proste 18808.

