Jak mówić o Celach Zrównoważonego Rozwoju tak, żeby nie zanudzić, tylko naprawdę poruszyć? Jak unikać żargonu i docierać do ludzi – z emocją, prostym językiem i konkretem? W świecie, w którym każdy scroll liczy się bardziej niż treść, a język ekspertów budzi częściej ziewnięcie niż zaangażowanie – Cele Zrównoważonego Rozwoju potrzebują nowego głosu. Takiego, który nie brzmi jak raport z korporacji, tylko jak rozmowa z sąsiadem. Nie czekając na cudowne rozwiązanie – w prosty sposób opowiadamy historie, które poruszają, inspirują i… zmieniają codzienność. Bo SDG to nie skróty dla wtajemniczonych. To opowieść o nas wszystkich – tylko trzeba ją dobrze opowiedzieć.
W artykule znajdziecie praktyczne wskazówki, przykłady z naszej kampanii Planeta 2030 i trochę refleksji o tym, dlaczego niektóre komunikaty „nie klikają”. Skrócona wersja dostępna jest na stronie MSZ Polska Pomoc, a pełną przeczytacie poniżej. Miłej lektury!

Wchodząc na strony organizacji pozarządowych często znajdujemy bardzo dużo treści. Znajdujemy tam kolorowe koła, akronimy, grafiki przypominające wykresy z raportów. „SDG 1 – eliminacja ubóstwa. SDG 13 – działania na rzecz klimatu”. Wszystko wygląda profesjonalnie, analitycznie ale czy któreś z tych treści budzą jakiekolwiek uczucia w odbiorcach?
W świecie obecnej komunikacji, pełnym algorytmów, skrótów i formalnych deklaracji, coraz trudniej dotrzeć do odbiorcy. Szczególnie gdy mówimy o czymś ważnym, a z drugiej strony tak bardzo teoretycznym jak Cele Zrównoważonego Rozwoju. I właśnie tu zaczyna się problem. W wielu komunikatach treści kierowane są do ekspertów, ale żeby dotarły do szerszego odbiorcy, muszą „mówić” językiem ludzi.
SDG - trzy litery, które powinny zmieniać świat… ale często go nudzą
Cele Zrównoważonego Rozwoju (SDG – Sustainable Development Goals) mają wszystko, by stać się moralnym GPS-em XXI wieku. 17 celów. 169 wskaźników. Miliony stron raportów. Tysiące konferencji. Ale gdy przychodzi do komunikacji, zwłaszcza w mediach społecznościowych – coś się zacina. I to poważnie. Odbiorcy jak i konsultanci portali społecznościowych uważają, że treści SDG to język „lewicowej propagandy” który nijak się ma do dzisiejszych realnych potrzeb społeczeństwa. Często forma i komunikaty odbierane są jako technokratyczne, bezosobowe, pełne akronimów i KPI (key performance indicators, czyli kluczowe wskaźniki efektywności), który do zwykłego odbiorcy trafia jak obwieszczenie o zmianach w regulaminie. Czyli wcale.
„Redukcja nierówności społecznych poprzez wzmacnianie systemów partycypacji obywatelskiej” brzmi słusznie i bardzo profesjonalnie. Ale co to właściwie znaczy? Przekładając to na język ludzki mówimy: „Chcemy, żeby każdy – niezależnie od tego, skąd pochodzi – miał wpływ na decyzje, które go dotyczą.” I z tej różnicy nie wynika jedynie estetyka czy bezpośrednia forma. To różnica między realnym zaangażowaniem a obojętnością. Między kliknięciem „udostępnij” a scrollowaniem dalej, które przekłada się na ilość wyświetleń, dotarcie do odbiorców i zbudowanie zaangażowania.
Z badania, które przeprowadziliśmy pod koniec ubiegłego roku, wynika, że wielu odbiorców traktuje SDG jako „język korporacji”. Zbyt profesjonalny, zbyt suchy, zbyt nieosobisty. NGO, które próbują „przemycić” SDG w klasycznej formie – z listą celów i podcelów – trafiają na mur niezrozumienia. Zwłaszcza w świecie TikToka, gdzie liczą się 3 sekund uwagi, poczucie humoru i historia, często w formie kolokwialnej, którą da się poczuć, nie tylko zrozumieć. Dla wielu osób SDG to nie inspiracja – to skrótowiec, jak z dokumentacji bankowej. Brzmi jak coś z korporacyjnego raportu ESG, a nie inspirujący głos, który mówi: “hej, to Twoja sprawa. Ty też możesz mieć wpływ na to, jak i gdzie żyjemy”.
Dlaczego komunikacja SDG nie przynosi skutku?
Ponieważ zbyt często mówimy językiem, który rozdziela, zamiast łączyć. Wchodząc na stronę organizacji pozarządowej, chcemy dowiedzieć się jak można pomóc światu. Klikamy pierwszy artykuł – i już w trzecim zdaniu mamy wrażenie, że zaglądamy do instrukcji obsługi kombajnu. „Wdrażanie SDG w kontekście wielopoziomowych polityk klimatycznych” … Ale co to właściwie oznacza? Zanim czytelnik dotrze do sedna, zniechęca się, zakładając: „To nie dla mnie. To dla ekspertów. Dla tych z ONZ, wielkich korporacji czy ministerstw.” I zamyka przeglądarkę.
A przecież SDG – Cele Zrównoważonego Rozwoju – zostały stworzone właśnie dla zwykłego człowieka. Dla tych osób, które na co dzień segregują śmieci, wybierają rower zamiast samochodu. Dla nauczycieli, którzy uczą dzieci o przyrodzie, dla ludzi gotujących obiad z resztek w lodówce, dla studentów, którzy protestują przeciwko wycince drzew. SDG to tak naprawdę nasza wspólna sprawa. Tylko… mało kto mówi o tym w zrozumiały sposób.
Gdy opowieść porusza bardziej niż wykres
Wszyscy znamy uczucie, gdy czytając statystykę, która teoretycznie powinna robić wrażenie – ale zostaje w nas tylko przez chwilę? Na przykład: „1 na 9 osób na świecie cierpi z powodu głodu”. To fakt, który robi wrażenie – ale tylko na poziomie umysłu.
O wiele łatwiej wyobrazić sobie chłopca. Ma dziesięć lat. Przysypia w szkole, bo nie zjadł śniadania. W domu nie ma obiadu. Jego mama mówi, że dziś znów tylko chleb i woda. Nauczycielka widzi to codziennie – i zaczyna przynosić mu kanapki. Nie mówi nic. Po prostu je daje. Widać różnicę i to nie są liczby. To realne życie i to ono zmienia postawy ludzi.

PLANETA 2030 – jak opowiadać, żeby ludzie słuchali
Właśnie dlatego Fundacja To Proste postanowiła zrobić coś inaczej. Zamiast mówić o SDG językiem raportów, zaczęła opowiadać historie. I pojawił się… Kapitan Planeta 2030. Nie był superbohaterem. Nie walczył ze złoczyńcami w Gotham. Był symbolem każdego z nas. Tego, kto podlewa drzewa, nie wyrzuca jedzenia, wyłącza światło, pomaga sąsiadce z zakupami. Drobne, codzienne decyzje – ale wszystkie razem budują lepszy świat.
- Zamiast slajdów z celami SDG – karuzele edukacyjne na Instagramie.
- Zamiast akademickich wpisów – krótkie rolki na TikToku.
- Zamiast oficjalnych komunikatów – język, który tłumaczy, inspiruje i zachęca.
Efekt? Ponad 250 000 wyświetleń, dziesiątki szkół i przedszkoli zaangażowanych w akcję, setki wolontariuszy. A przede wszystkim – ludzie, którzy wcześniej nawet nie wiedzieli, że coś takiego jak SDG istnieje, zaczęli działać.
Jesteśmy dopiero na początku drogi, i też wielu rzeczy się uczymy, testujemy, sprawdzamy, jak odbierają nasze pomysły użytkownicy mediów społecznościowych i nie tylko. Mamy natomiast kilka wniosków, którymi z chęcią się podzielimy:
- Tłumacz tak, jakbyś rozmawiał z bliskimi
Nie musisz mówić: „wdrażamy SDG13 w politykach lokalnych jednostek samorządu terytorialnego”. Nikt nie żyje takim językiem. Lepiej powiedzieć: „Chcemy, żeby nasze dzieci nie przegrzewały się latem w betonowych osiedlach.” Używanie prostego języka nie oznacza braku wiedzy czy lekceważenia tematu – wręcz przeciwnie. To świadoma decyzja, by być zrozumiałym i budować mosty między wiedzą a codziennością.
- Opowiadaj historię – nie mów o procedurach czy statystykach
Zamiast mówić o „poprawie dostępu do edukacji na terenach wiejskich” , opowiedz o dziewczynce z małej szkoły, która pierwszy raz dostała własny podręcznik. Albo o chłopaku, który codziennie pokonuje 5 kilometrów pieszo, by dotrzeć na zajęcia do szkoły. Pokazuj prawdziwych ludzi i ich życie. Mów o tym, co nam bliskie: zdrowiu, edukacji, ekologii, sprawiedliwości, relacjach. To jest język, którym mówi świat.
- Daj miejsce ludziom w tej historii, pokaż ich sprawczość
W każdej dobrej opowieści jest bohater. A najbardziej angażują te, w których to my możemy się nim stać. Mów: „Twoje działania mają znaczenie. Nawet jeśli to tylko zakręcenie kranu podczas mycia zębów”, bo właśnie takie drobiazgi – powtarzane milion razy przez milion ludzi – zmieniają świat. Ludzie chcą być częścią zmiany, chcą przynależeć i poczuć, że ich decyzje coś znaczą. I właśnie na tym polega mądra komunikacja – nie na mówieniu o, a na zapraszaniu do wspólnoty.
Słowa mogą wiele, mają ogromną moc sprawczą. Mogą zniechęcać, zamykać, tworzyć dystans. Mogą też robić coś znacznie większego – łączyć, budzić zaangażowanie, inspirować do działania. SDG nie są dla wybranych. To nie jest ekskluzywny klub ekspertów i urzędników. Nie zachodnia moda. To zbiór wartości bliskich wielu ludzi w Polsce. Dbałość o wodę, edukację, zdrowie, sąsiedzką solidarność – to nie jest coś nowego. To zbiór wartości, które mogą, a w zasadzie powinny być kompasem dla każdego z nas. Tylko że ten kompas działa tylko wtedy, gdy rozumiemy, dokąd prowadzi. Dlatego mówmy o SDG prosto. Prawdziwie. Z emocją. Z sercem.

Artykuł powstał w ramach projektu „PLANETA 2030” współfinansowanym w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.
Treści i materiały TupTupTup są bezpłatne i dostępne dla każdego - dziękujemy, że z nich korzystasz.
Jeśli doceniasz naszą działalność, możesz wesprzeć TupTupTup darowizną lub 1,5% podatku. Wystarczy, że wpiszesz w swoim zeznaniu podatkowym KRS 0000270261 dodając cel szczegółowy: Fundacja To Proste 18808.

