sowa, kot, pies, jeż i wiewiórka siedzą na szkolnym podwórku, wszyscy parzą na psa Urwisa

Pola, Urwis oraz przyjaciele z Ekopatrolu po raz pierwszy zorganizowali warsztaty Zero waste (czytaj ziro łejst). Zero waste to warsztaty, na których można nauczyć się, jak ograniczyć do minimum produkcję śmieci w swoim domu. Przyjaciele byli załamani widząc, ile zużytych opakowań i produktów ląduje w ich domowych i szkolnych koszach! Niemal codziennie każdy z nich wynosił z mieszkania kosze pełne odpadków: raz plastik i metal, raz papier a raz bioodpady. Tego było za wiele! To musiało się zmienić!

Warsztaty zero waste rozpoczęła Pola.

– Hejka! Bardzo się cieszę, że tu jesteście. Teraz powiem coś, co zabrzmi bardzo poważnie!

– Dawaj, Pola! Lubimy, gdy jesteś poważna! – krzyknęli przyjaciele, uśmiechając się wesoło do sówki.

– A zatem… hmm… przez ostatni rok wszyscy uczyliśmy się poprawnie segregować śmieci. Powinnam powiedzieć odpady a nie śmieci, no ale wiecie, o co mi chodzi… – zaczęła trochę nieśmiało sówka. – Wszyscy wiemy, że segregacja na papier, szkło, bioodpady oraz plastik i metal jest bardzo, bardzo ważna. Dobrze posegregowane odpady można przetworzyć. Niektórzy z was byli nawet w hucie szkła i fabryce puszek, żeby na własne oczy przekonać się, że puszki i butelki szklane z naszych śmietników naprawdę tam trafiają.

– Tak, to prawda! – potwierdził jeż. – Ja byłem w hucie szkła i dowiedziałem się, że wszystkie słoiki szklane, które wyrzuciłem do zielonego kosza, trafiły najpierw do zbiorowego mycia i czyszczenia, a później do huty szkła. Tam widziałem, jak przy bardzo wysokiej temperaturze i buchającym ogniu nasze słoiki przetapiane są na nowe szklane pojemniki czy butelki. Super czyściutkie i nowiutkie!

– A ja umieściłem kamerkę w swojej puszcze, którą wyrzuciłem do kosza! – z zachwytem przypomniał Urwis.

– Ha ha! Pamiętam to! Miałeś szczęście, że odzyskałeś kamerkę, nim ją przetopiono z pozostałymi puszkami! – zaśmiał się jeżyk, który pomagał Urwisowi odzyskać kamerkę detektywistyczną po tym, jak śmieciarka zabierająca metale i plastiki zabrała puszkę Urwisa do przetwórni aluminiowych puszek w celu oczyszczenia i przetopienia na nowe. Przyjaciele zupełnie nie spodziewali się, że w ciągu 7 dni od wyrzucenia puszki do kosza, trafi ona ponownie do sklepu w zupełnie nowej postaci.

– To prawda! Dobrze, że udało się dojechać do fabryki tuż przed przetopieniem puszki i kamerki. No, ale przynajmniej teraz mamy pewność, że wszystko, co dobrze segregujemy i wrzucamy do naszych koszy, naprawdę trafia do ponownego przetworzenia. – przyznał podekscytowany Urwis.

– To była niezła przygoda! No dobrze, ale teraz znów ja powiem coś na poważnie. – Pola puściła oczko, a następnie zrobiła poważną minę. – Słuchajcie. Po tym, jak nauczyliśmy się dobrze segregować, mamy jeszcze jeden, wielki problem do rozwiązania z naszymi odpadami. Wspólnie z Urwisem zauważyliśmy, że wszyscy wyrzucamy za dużo śmieci! Jest ich tak wiele, że opakowania plastikowe czy papierowe niemal wypadają z naszych śmietników!! Musimy nauczyć się je ograniczać. Na dzisiejsze warsztaty każdy z Was miał za zadanie przynieść jedną rzecz, którą wyrzucił w minionym tygodniu do kosza. Wspólnie mamy się zastanowić, co zrobić, żeby ten odpad zniknął, żeby nigdy nie pojawiał się w naszych koszach lub jak go zawrócić z drogi na wysypisko. – Pola rozejrzała się po zebranych. – No dobrze, kto z Was chciałby zaprezentować swój pierwszy odpad?

kotek pokazuje szampon i opowiada o tym, że koniecznie musi myć swoje futerko

– Mogę ja? – zapytała kotka Tola, która jako najmłodsza jak zwykle nie czekała na odpowiedź i zaczęła mówić. – To ja na początek mam trudne zadanie. – przyznała z poważną miną Tolunia. Następnie wyjęła z torby różową, plastikową butelkę i pokazała przyjaciołom.

– Czy to butelka po szamponie? – dopytywał jeż. – Ja takich śmieci nie produkuję, bo moich kolców nie trzeba myć szamponem. No i problem mam z głowy… a raczej z kolców! – roześmiał się jeżyk a wraz z nim Ekopatrol.

– Haha, zabawny jesteś! – odpowiedziała rozbawiona Tola – Ja wcale nie wyrzucam wielu butelek do kosza. W mojej rodzinie kupujemy jeden szampon na dwa tygodnie. Ale jak dorzucę do tego jedną butelkę po odżywce do sierści i jedno mydło w płynie, to wiem, że przez moją rodzinę co miesiąc lądują jedna, dwie, trzy… Tak! Trzy puste butelki w koszu. Nie wiem, jak mam ograniczyć ten odpad… nie jestem jeżem… muszę myć swoje futerko… – przyznała zakłopotana Tolunia.

– Ja! Ja! Ja mam super pomysł! – podskoczyła wiewiórka.Można kupić szampon w kostce, bez plastikowego opakowania. To samo z odżywką i mydłem. Rach-ciach i taki szampon pakują do twojej własnej mydelniczki. Nie masz żadnych pustych plastikowych butelek. – stwierdziła wiewiórka, niezwykle dumna, że znała odpowiedź na wyzwanie kotki.

– A w niektórych sklepach są automaty z szamponem. – zauważył Urwis. – Możesz przynieść swoją butelkę i nalać nowy szampon do swojego opakowania.

– Wow! Super! – krzyknęła z zachwytem Tola. – Dzięki wam pozbędę się 3 butelek miesięcznie.

– Nawet więcej niż trzech! – przyznała tajemniczo sówka Pola. – Jeśli i my tak zrobimy, to będzie można pomnożyć liczbę ograniczonych butelek przez 20 osób z Ekopatrolu. Daje to wynik 60 zaoszczędzonych butelek w każdym miesiącu. Wiecie, że to ponad 600 butelek mniej w ciągu roku?!

– Wow! 600 to już bardzo, bardzo dużo! Nie myślałam, że 20 osób może mieć aż tak duży wpływ na środowisko! – przyznała podekscytowana Tola.

Urwis opowiada o szczotkowaniu zębów

– No dobrze. Idziemy dalej. Co innego przynieśliście? – zapytała z entuzjazmem Pola.

– Ja mam ze sobą szczoteczkę do zębów i opakowanie po paście… – powiedział nieco strapiony Urwis.  – Dentyści każą co 3 miesiące wymieniać szczoteczki do zębów, żeby nie gromadziły się tam bakterie. To może i dobre dla zębów, ale co trzy miesiące ląduje u mnie jedna szczoteczka w koszu.

– Mógłbyś przestać myć zęby i problem z głowy. – zachichotała kotka Tola.

– Zero mycia, zero szczotek. – przytaknęła Pola i we dwie wybuchły śmiechem.

– Haha! Zabawne jesteście! – roześmiał się Urwis – Chyba przestałybyście wtedy ze mną rozmawiać. Musiałbym jeść miętuski, żeby zapach z buzi był do zniesienia. –  parsknął śmiechem Uriws. – A tak serio, to proszę o prawdziwą poradę. Wolałbym jednak używać pasty i szczotki do zębów.

– Ja znam odpowiedź! – powiedziała Tola. – W wielu sklepach można kupić szczotkę bambusową. Po trzech miesiącach szczotkę wyrzucamy do bioodpadów. Będzie przerobiona na kompost. A co do pasty, to weź recepturę od Kajtka, on od jakiegoś czasu sam robi sobie pasty do zębów. Wkłada do słoiczków i z nich korzysta. To całkiem proste. Pozbędziesz się opakowania po paście.

Członkowie Ekopatrolu co chwila wyjmowali drobne rzeczy, które przynieśli na warsztaty. Wspólnie debatowali, czy jakiś odpadek można ograniczyć. Lucek przyniósł torebki plastikowe, w które pakowany jest ryż. Wszyscy zgodnie uznali, że lepiej jest kupić ryż w opakowaniu kilogramowym zamiast dzielonym na 4 małe torebki. Marysia przyniosła baterie jednorazowe, które wyjęła z zabawek. Ekopatrol uznał, że zamiast baterii warto używać małych akumulatorów, które można wielokrotnie zasilać. Torebkę plastikową ze sklepu sówka Pola przyniosła raczej w ramach żartu. Od dawna Ekopatrol używał wielorazowych toreb, które nosił na zakupy.

Tata królik pcha kanapę, a małe króliczki biegają dookoła

Po krótkiej przejażdżce miejskimi rowerami tukan wraz z Tolą, Polą i Urwisem znaleźli się na boisku do piłki plażowej. Grała tam niewielka gromadka dzieci z pobliskiego osiedla.

– Raz, dwa, trzy – ścinaj! – krzyczeli kibice, gdy zawodnicy po jednej stronie boiska uderzali w piłkę.
– Yeee! Dziesięć do dwunastu! – zawołał zadowolony krokodyl, który ponownie zdobył punkt.
– Czy przyjechaliśmy tu sprawdzić boisko do gry w siatkę? – zapytał Urwis. – Uwielbiam grać w siatkówkę – rozmarzył się piesek.
– Tak, tak… boisko. W przyjaznym mieście muszą być miejsca do wypoczynku i uprawiania sportu – przyznał tukan. – Ale nie tylko dlatego tu jesteśmy.

Przyjechałem tu głównie z powodu pewnego małego zwierzaka. Tola, Pola i Urwis rozejrzeli się dookoła. Nie dostrzegli nikogo wyjątkowego. Widać było, że wszystkie dzieci znały się i dobrze bawiły. Wszystkie, poza… no właśnie… po chwili dostrzegli, że na ławce niedaleko boiska siedzi mały gryzoń, bardzo podobny do jeża. Maluch siedział zupełnie sam. Nikt z nim nie rozmawiał.

– Eh… mały urson znów siedzi sam… – zasępił się tukan.
– Znasz go? To do niego przyjechaliśmy? – spytała kotka.

– Tak, znam. Ten mały urson ma na imię Mario. Sprowadził się do naszego miasta kilka tygodni temu. Jego tata jest znanym ornitologiem, czyli naukowcem znającym się na ptakach. Do niedawna Mario z całą rodziną mieszkał w niewielkiej wiosce, tuż pod lasem. Jego tata obserwował ptaki i chciał mieszkać jak najbliżej nich. Niedawno przyjechali do naszego miasta. Pomagałem im znaleźć niedrogie mieszkanie. Specjalnie szukałem fajnego i bezpiecznego osiedla. Jak widzicie, mieszka tu dużo dzieci. Niestety, wciąż nikt nie zaprzyjaźnił się z Mario i ten czuje się samotny. Tukan odczekał do końca pierwszej połowy gry. Gdy zawodnicy zmieniali strony boiska i zobaczyli tukana, podbiegli, by się z nim przywitać.

– Siema!
– Jak tam nasze miasto? Mamy najprzyjaźniejsze miasto na świecie? – pytali zawodnicy witając się przyjaźnie z tukanem.
– No niewiele nam brakuje! – odpowiedział ochoczo tukan, pokazując młodym przyjaciołom swoją mapę i opowiadając, co już udało się osiągnąć.
-Słuchajcie, a kto tam siedzi na ławce? Czy to nie jest wasz nowy kolega, Mario? Poznaliście się już? – spytał tukan jakby nigdy nic.
– Z kim? Mario? A! Z tym małym ursonem, tak? – spytał krokodyl, nie będąc pewnym, czy właśnie mały urson tak się nazywa.
– Tak, tak, z ursonem.
– No więc… ten tego… – zaczął krokodyl. – Słuchaj, Pablo, nie to, że nie chcemy, ale on pochodzi z innego miasta i go nie znamy.
– W dodatku może nas ukłuć – dodał brat krokodyla.
– Zresztą, słyszałam, że on mówi z jakimś dziwnym akcentem. Jakby był z zagranicy.
– Tak tak, on jest chyba z Ameryki… tej Północnej Ameryki… No wiesz… mówi po angielsku, czy jakoś tak… – dodał krokodyl.

Kotka, słysząc, co mówią siatkarze, bardzo się zasmuciła. Dlaczego oni odrzucają małego ursona, tylko dlatego, że pochodzi z innych stron? Przecież każdy zasługuje na to, by dać mu choć jedną szansę. A oni nawet nie chcieli go poznać. Biedny Urson… pomyślała ze smutkiem. Miała już coś odpowiedzieć sportowcom, gdy nagle zobaczyła, że tukan szepcze tajemniczo Urwisowi na ucho. Urwis pokiwał głową na znak zgody i zagadnął.

– Chłopaki, dziewczyny, mogę do was dołączyć do gry w siatkę? – spytał znienacka.
– No jasne, tak! Śmiało! – zawołali zawodnicy i wszyscy pobiegli w stronę boiska, zapominając na chwilę o temacie Mario.

Urwis i Pola wnoszą kanapę do ciężarówki

Następnego dnia rano Tola i Pola przybyły na miejsce, by mieć pewność, że pracownicy PSZOK zabiorą mebel i nie zostawią go na podwórku. Czekając na ciężarówkę z napisem PSZOK, ze zdziwieniem zobaczyły, że pod kanapę podjechała jakaś niewielka, zupełnie nieoznakowana ciężarówka.

– Halo, a co to? Proszę przejechać, bo my tu czekamy na pracowników PSZOK.– zawołała Pola, nie widząc kierowcy.

Nagle z samochodu wyskoczył Urwis z jeżykiem Jackiem.

– Czołem dziewczyny! Przyjechaliśmy po kanapę!

– Po kanapę? Ale jak to? Zaczęliście pracować w PSZOK jako wolontariusze? – spytały zadziwione koleżanki.

– Haha, nie! Panów z PSZOK trzeba będzie przeprosić za fatygę. Znaleźliśmy inne, dużo, dużo lepsze miejsce dla kanapy. I to jakie! Szkoda gadania. Pomóżcie nam włożyć kanapę na ciężarówkę, to wam wszystko po drodze opowiemy.

Przyjaciele włożyli kanapę na ciężarówkę. Po chwili jechali w stronę Targówka.

– Gdzie jedziemy? – spytała Pola. – Znaleźliście jakieś przedszkole, które potrzebuje kanapy?

– Jeszcze lepiej! – odpowiedział Urwis. – Wczoraj, gdy wracałem z jeżykiem do domu, spotkaliśmy przyjaciela jeżyka, który od tygodnia jest wolontariuszem w takim super punkcie – ReStore (czytaj Restor)

– ReStore? Co to?

ReStore, to miejsce do którego każdy może oddać swoje dobrej jakości meble, których nie używa. W ReStore są one sprawdzone, czasem naprawione i ponownie sprzedawane. To nie jest jednak zwykły sklep, tylko sklep charytatywny. To znaczy, że wszystkie zarobione pieniądze ReStore przeznacza na pomoc najuboższym osobom. Osobom, które nie mają mieszkań lub mają zrujnowane mieszkania. Oddając coś wartościowego do ReStore lub kupując w nim prezent dla przyjaciela, pomaga się przy okazji najuboższym osobom.

– Urwis ma rację. – przyznał jeżyk. – W dodatku w ReStore są organizowane warsztaty z renowacji, czyli naprawy mebli. Jeśli mamy zniszczony mebel możemy przyjść do Restore na warsztaty i go wyremontować, wymienić kolor tapicerki i albo zostawić na charytatywną sprzedaż, albo zabrać z powrotem do domu. Tym samym robimy też prezent przyrodzie. Im dłużej z czegoś korzystamy, tym mniej naszą planetę zaśmiecamy! – zawołał entuzjastycznie jeżyk.

– Nasza kanapa nie mogła więc chyba trafić w lepsze miejsce! – przyznała uradowana Pola.

wejście do sklepu ReStore, wisi szyld nad sklepem, przez szyby widać meble i akcesoria do domu

Faktycznie, gdy przyjaciele dotarli na miejsce, przed sobą zobaczyli ogromny budynek z szyldem RESTORE. Przez okna widoczne były lampy, talerze, meble i ozdoby domowe dobrej jakości, które oddały tu firmy i mieszkańcy. Gdy jeżyk podjechał pod wejście, ze środka wyszli weseli wolontariusze, którzy pomogli wypakować kanapę.

– Bardzo wam dziękujemy za wasz dar! Akurat szykujemy bezpłatne prezenty dla Domu Dziecka. Dyrektor Domu mówiła, że przydałaby się im w holu wielka kanapa, na której mogliby siąść wszyscy podopieczni w trakcie wieczornych spotkań. Nawet nie wiecie, jak się ucieszyliśmy, gdy rano do nas zadzwoniliście i poinformowaliście, że dokładnie taką kanapę nam przywieziecie!

– Ale fajnie! Tak naprawdę, to zasługa naszego przyjaciela królika, który nie chciał pozwolić na wyrzucenie tak pięknej kanapy! – przyznała Tola. Kotka była przeszczęśliwa, że nie tylko nie dopuścili do wyrzucenia kanapy na wysypisko, ale dzięki ReStore zrobili dodatkowy dobry uczynek dla najbardziej potrzebujących dzieci.

– Jak powiedział jeż – im dłużej z czegoś korzystamy, tym mniej naszą planetę zaśmiecamy!

– No a z ReStore też najuboższym pomagamy! – dodała Tola i wszyscy radośnie uściskali się na pożegnanie.

– Zapraszamy ponownie. Jeśli będziecie szukać czegoś na urodzinowy prezent, to wpadajcie do nas. Znajdziemy dla was coś wyjątkowego… no i używanego, więc ekologicznego. – zawołał wolontariusz, machając na pożegnanie.

I tak warsztaty zero waste zakończyły się niespodziewaną wizytą w charytatywnym sklepie. Może i wy w swoim domu lub przedszkolu zastanowicie się, jak ograniczyć ilość odpadów? Co zrobić, by nie dopuścić do wyrzucania dobrych jakościowo rzeczy? Dzięki mądrym decyzjom wiele rzeczy można ponownie wykorzystać. Im dłużej z czegoś korzystamy, tym mniej naszą planetę zaśmiecamy!

Ps. W Polsce jest bardzo wiele inicjatyw zero-waste, z których Wy i wasi rodzice możecie skorzystać. Odwiedźcie nas na stronie tuptuptup.org.pl/zero-waste i przekonajcie się, na jak wiele różnych sposobów możecie ograniczyć ilość odpadów w waszych domach i przedszkolach.

logo Habitat for Humanity Poland
Logo Unii Europejsiej i Projektu Build Solid Ground

Projekt jest finansowany ze środków Unii Europejskiej. Jest częścią Solid Ground międzynarodowej kampanii rzeczniczej Habitat for Humanity, której celem jest poprawa dostępu do ziemi jako krok do  uzyskania godnego miejsca do życia.

Powiązane