Dziedzictwo kulturowe, Wiedza

Dzieci poznają Ochotę i Żoliborz – aplikacja gotowa do pobrania. Zwiedzajcie z nami.

Ferie ferie i po feriach… Większość z nas czas wolny od zajęć szkolnych spędziła w swoich rodzinnych miastach. Zarządzanie  aktywnością zimową wciąż pozostaje w rękach królującej nam pandemii. Wychodząc na przekór nudzie i ograniczeniom, wszystkich Warszawiaków, którzy cenią sobie aktywne spędzanie czasu na świeżym powietrzu, zapraszamy na rodzinne spacery z  naszą aplikacją “Tup Tup po Warszawie“.

Tym razem zapraszamy do odkrywania bogatych w historie stolicy dzielnic Ochota i Żoliborz.  Czy wiecie skąd swą nazwę wziął żoliborski Marymont? Z czego na całym świecie słynie stacja metra “Plac Wilsona”? Zastanawialiście się może kto lub z jakiego powodu nazwał Dzielnicę Ochota? Jeżeli nie wiecie a jesteście ciekawi – zapraszamy:)

W ramach projektu “Dzieci poznają swoją dzielnicę” realizowanym przy finansowaniu Miasta st. Warszawy,  w grudniu 2020 roku w aplikacji “Tup Tup po Warszawie” obok ścieżki po Wawrze pojawiły się nowe trasy – Żoliborz i Ochota. W aplikacji dzieci  mogą odkryć ciekawe wiadomości  i wspólnie z rodzicami lub nauczycielami zdobyć odnzaki wyjątkowego Warszawiaka – Odznakę Złotej Kaczki, Bazyliszka czy Syrenki warszawskiej. Aplikację można pobrać bezpłatnie na stronie Google Play

Śledźcie nas i poznawajcie Dziedzictwo Kulturowe Warszawy!

logo zakochaj się w Warszawie

Stacja Filtrów

Szpital Dzieciątka Jezus

Kolonia Staszica

Instytut Radowy

1. Stacja Filtrów

Budynki, które widzicie przed sobą, to zespół Stacji Filtrów zaprojektowany przez wybitnego architekta – Williama Lindleya. Od Ponad 120 lat stacja filtruje, czyli oczyszcza wodę, która dociera tu podziemnymi rurami aż z Wisły. Lidley wybrał najwyższe miejsce Warszawy do budowy tego kompleksu. Wiedział, że z „górki” woda łatwo popłynie do odległych terenów Warszawy. Woda, którą Warszawiacy (z Ochoty, Śródmieścia czy Włoch) mają w kranie lub w toalecie, jest filtrowana w podziemiach właśnie tego budynku. Stacja zyskała miano zabytku architektury przemysłowej. Dlaczego? O tym przekonacie się wchodząc kiedyś do środka. Piękne zbiorniki wody czystej oraz hale filtrów, które pozostały w niezmiennym stanie od czasów ich budowy, są urzekające. Powinniśmy być wdzięczni dawnemu prezydentowi Warszawy – Panu Starynkiewiczowi, że dopilnował, by w trakcie budowy Stacji Filtrów skorzystano z najnowszych nowinek technicznych oraz najtrwalszych materiałów.

Och, jeszcze jedna ciekawostka. Jeszcze 150 lat temu woda na terenie Warszawy wcale nie płynęła w wielu domowych kranach. Na terenie stolicy znajdowały się liczne studnie i ogromne zbiorniki na pitną wodę. Niedaleko stąd jest ulica „Nalewki”. Etymologia, czyli pochodzenie słowa, jest oczywista. Właśnie tam ludzie nalewali czystą wodę do własnych zbiorników i zanosili ją do domu, aby mieć do mycia czy gotowania. W XIX wieku Europę, w tym także Polskę, nawiedziła epidemia cholery. Cholera to choroba przenoszona przez bakterie rozwijające się w brudnej wodzie. Dzieci, dorośli i osoby starsze umierali z powodu biegunki i odwodnienia wywoływanego przez tę bakterię. Gdy tylko Prezydent Starynkiewicz dowiedział się, że to właśnie brak dostępu do czystej wody jest głównym powodem rozprzestrzeniania się cholery, nakazał natychmiastową budowę Filtrów.

 

2. Szpital Dzieciątka Jezus

Niemal 300 lat temu ksiądz misjonarz Gabriel Piotr Baudouin założył pierwszy w Polsce dom dziecka, zwany wtedy „Domem podrzutków”. W tamtych czasach wielu ludzi żyło w nędzy. Ciągłe wojny i epidemie (wtedy jeszcze nie COVID, ale cholery czy odry) sprawiały, że wielu rodzin nie stać było nawet na wykarmienie własnego dziecka. Ksiądz Baudouin podjął decyzję o założeniu ośrodka, w którym najuboższe dzieci będą miały szanse na przeżycie.

Po krótkim czasie w domu dziecka zatrudniono lekarzy i pielęgniarki. Ksiądz Baudouin przekształcił dom dziecka w szpital. W Szpitalu Generalnym Dzieciątka Jezus leczono i opiekowano się ubogimi oraz kobietami ciężarnymi. Ponieważ chorych oraz dzieci wciąż przybywało, w 1901 roku siedzibę szpitala przeniesiono w nowe, znacznie większe miejsce – właśnie tu, gdzie stoicie.

3. Kolonia Staszica

Stoicie przed jedną z najpiękniejszych willi wybudowanych na początku poprzedniego wieku na terenie dzielnicy Ochota.100 lat temu, tuż obok Pól Mokotowskich, założono pierwszy zespół mieszkaniowy, składający się z 81 działek, na których wybudowano dość podobne do siebie architektonicznie wille. Powstała Kolonia Staszica, której jednym z autorów był słynny architekt Marian Kontkiewicz.

Mieszkańcami Kolonii Staszica byli architekci, pisarze i kompozytorzy. Wszystkim zależało, by wille wyglądały jak polskie dwory. Jeśli rozejrzycie się dookoła, dojrzycie portyki z trójkątnymi szczytami (czyli szereg kolumn tworzących przykryte wejście do domu) czy wysokie dachy kryte dachówką. Przed wieloma willami lub pomiędzy budynkami znajdują się ogrody z ławkami i przestrzenią sprzyjającą spotkaniom mieszkańców. Od samego początku wszystkie wille były podłączone do kanalizacji i miały bieżącą wodę, biegnącą prosto ze stacji Filtrów.

 

4. Instytut Radowy

Przed Wami budynek Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie. Obecnie w Polsce jest to największa placówka leczącą rzadkie nowotwory. To tutaj lekarze i naukowcy wspólnie pracują nad nowymi terapiami dla osób chorych na raka.

Dlaczego akurat tutaj powstał najważniejszy instytut onkologiczny? Stało się to za sprawą Marii Skłodowskiej-Curie, wybitnej polsko-francuskiej badaczki. W 1932 roku polska noblistka przywiozła do Warszawy 1 gram radu, czyli srebrzystego i metalicznego pierwiastka. Rad to jednak nie byle jaki pierwiastek. Maria Skłodowska-Curie odkryła go z mężem w 1911 roku. Za odkrycie radu badaczka otrzymała Nagrodę Nobla,czyli największe wyróżnienie naukowe. Jako nowa i mało znana substancja, rad w tamtych czasach był niezwykle drogi. We Francji, w trakcie I wojny światowej, rząd uznał rad za dobro narodowe i chronił, by nikt go nie wykradł. Dlatego, gdy Maria Skłodowska-Curie przywiozła 1 gram radu do Warszawy, wszyscy wiedzieli, że to niezwykle cenny dar. Badaczka nakłoniła ówczesnego prezydenta – Stanisława Wojciechowskiego, aby w Warszawie powstał Instytut Radowy. Dzięki podarowanemu pierwiastkowi, w Instytucie można było prowadzić najnowocześniejsze badania nad właściwościami nowo odkrytego pierwiastka.

 

5. Pomnik Marii Skłodowskiej

Przed wami pomnik wybitnej polskiej chemiczki i fizyczki – Marii Skłodowskiej-Curie. Pani Skłodowska-Curie jest jedyną kobietą, która aż dwukrotnie otrzymała Nagrodę Nobla – czyli jedno z największych wyróżnień naukowych na świecie. Jednocześnie do tej pory jest jedynym naukowcem, któremu przyznano Nagrodę Nobla aż w dwóch dziedzinach nauk przyrodniczych, czyli w chemii i fizyce.

W czasach, kiedy żyła i pracowała Maria Skłodowska-Curie, studiowanie i praca naukowa kobiet wcale nie były rzeczą oczywistą. W 1891 roku Maria wyjechała do Paryża, na studia na Sorbonie. Należała do pierwszego pokolenia kobiet, które zaczęły uczęszczać na studia wyższe i kontynuowały naukę dłużej niż rok. Nie uwierzycie, ale 140 lat temu, wtedy gdy studiowała Maria, na europejskich uniwersytetach istniało przekonanie, że umysł kobiety nie nadaje się do nauki i że kobieta powinna umieć śpiewać, haftować i zajmować się dziećmi. Kobiety studiujące nauki przyrodnicze i matematyczne należały do wyjątków!

Tym większe uznanie należy się Marii Skłodowskiej-Curie, która nie tylko dostała się na najlepszy uniwersytet, znała pięć języków, ale wspólnie z mężem dokonała przełomowego odkrycia – odkryła i opisała nowy pierwiastek – „rad”. Ale o tym więcej przy Instytucie Onkologii.

 

6. Zakład fotograficzny Zbyszka Siemaszkowie

Na terenie Ochoty znajduje się kilka niezwykłych miejsc, założonych przez lokalnych artystów: fotografów, twórców ceramiki czy malarzy. Stoicie przed jednym z takich tajemniczych miejsc, wartych odkrycia. Przed Wami zakład fotograficzny, który działa tu od 1919 roku (czyli ponad 100 lat). Założycielem był Pan Leonard Siemiaszko, który przybył tu z Wilna (stolicy Litwy). Dopiero jednak jego syn – Zbigniew Siemiaszko – zdobył niezwykłe uznanie. Pan Zbigniew wsławił się robieniem zdjęć powojennej Warszawy.

Jako jeszcze młody człowiek, tuż po II wojnie światowej, biegał między ruinami Warszawy uwieczniając pierwsze etapy remontu bloków, domków i pałaców. Robił zdjęcia lokalnych straganów, przekupek i środków transportu. Sfotografował nawet Józefa Piłsudskiego. Po dziś dzień w Narodowym Archiwum Cyfrowym znajduje się ponad 7000 fotografii Pana Zbigniewa. W obecnych czasach, gdy mamy telefony cyfrowe i aparaty, 7000 zdjęć nie robi na nas wrażenia. Nawet w trakcie jednego roku możemy ich zrobić więcej. Kiedyś proces robienia i wywoływania zdjęć był jednak dużo dłuższy i droższy. Tym bardziej możemy docenić, że Pan Siemiaszko zachował na kliszach swojego aparatu tak wiele drogocennych momentów z życia powojennej Warszawy.

 

7. Plac Narutowicza – początek zabytkowej trasy tramwajem linii T.

Jeśli kiedyś w okresie wakacyjnym przyjedziecie na Plac Narutowicza, poczekajcie chwilę na przystanku tramwajowym w stronę Centrum. W ciągu kilku minut przyjedzie tu zabytkowy tramwaj, który zabierze Was na historyczną podróż wzdłuż „Zabytkowej trasy tramwajowej linii T”. Będziecie mogli poczuć się niczym Wasi dziadkowie i babcie pokonujący Warszawę prędzej niż ktokolwiek inny.

A propos tramwajów: czy wiecie, że pierwsze tramwaje na terenie Warszawy wcale nie były elektryczne, tylko konne? Co to znaczy? Wytyczone były tory tramwajowe, podobne do dzisiejszych, ale zamiast lokomotywy z przodu ustawionych było 4-8 koni, ciągnących cały wagon. Tramwaje konne początkowo przewoziły podróżnych z Dworca Wiedeńskiego do Dworca Petersburskiego. Później obsługiwały podróżnych na kilku innych trasach, aż wreszcie, na początku ubiegłego wieku, zastąpiły je tramwaje elektryczne. Pierwsza trasa uruchomiona została w 1908 roku i wiodła od pl. Unii Lubelskiej do pl. Krasińskich (czyli znacznie bliżej Centrum). Zabytkowa trasa T wiedzie ulicami, którymi jeździły tramwaje w późniejszym okresie, choć jeszcze przed II wojną światową – w okolicach 1936 roku.

Nie pozostaje nam nic innego, jak wsiąść i udać się w podróż w czasie.

 

8. Park Szczęśliwicki

Park Szczęśliwicki, przed którym stoicie, kryje pewną tajemnicę. Jeszcze 60 lat temu na tym terenie znajdowało się… wielkie wysypisko śmieci. Ludzie tworzyli tu wyrobiska i stawy, a dodatkowo gromadzili tu ogromne ilości śmieci. Teren był tak podmokły i niestabilny, że architekci uznali, że nie można na nim postawić żadnego bloku. Dlatego cały obszar nielegalnego wysypiska postanowiono rekultywować. Czy wiecie ,co to takiego rekultywacja? To nic innego jak przeobrażenie miejsca zniszczonego przez działanie człowieka w coś przyjaznego. Teren może być zalany (powstaną stawy lub jeziora), zalesiony (powstaną lasy lub parki) lub zasypany i wtedy może powstać dowolna rzecz na tym terenie. W przypadku Parku Szczęśliwickiego obszar wyrobisk, stawów i nielegalnych wysypisk śmieci przerobiono w park.

Przez kilka lat sadzono drzewa, krzewy i wytyczano ścieżki. Dwa wyrobiska (czyli wielkie doły) połączono kanałem i zbudowano mostek. Latem można tu pływać na kajaku i rowerku wodnym. Na terenie parku, na gruzach zwożonych z całego obszaru Warszawy powstała słynna Górka Szczęśliwicka. To jedyne miejsce w Warszawie, gdzie zimą można jeździć na nartach.

9. Karczma Ochota

Można by powiedzieć, że właśnie w tym miejscu nazwa dzielnicy „Ochota” miała swój początek. Na rogu ulicy Kaliskiej i Grójeckiej stała niegdyś karczma o nazwie „Ochota”. Jej położenie nie było przypadkowe. Ulica Grójecka (choć jeszcze wtedy nikt tak jej nie nazywał) była częścią Szosy Krakowskiej, czyli głównej drogi łączącej Warszawę z Krakowem. Osoby podróżujące dorożkami i bryczkami z Krakowa do Warszawy, po 2 dniach drogi często gościły w karczmie. Miejsce spotkań i odpoczynku było tak sławne, że wszyscy podróżni, a z czasem i mieszkańcy, obszar naokoło karczy zaczęli nazywać „Ochotą”.

Obecnie po karczmie nie ma niestety ani śladu, ale nazwa pozostała.

 

10. Pomnik Lotnika

Łał! Ale ten pomnik jest wysoki! Nawet z daleka widać na nim polskiego lotnika oraz śmigło samolotu!

Mimo iż pomnik jest znany wszystkim mieszkańcom Ochoty, to tak naprawdę nie jest zabytkiem. Jest to rekonstrukcja, czyli wierna kopia, pomnika Lotnika, który stał na placu Unii Lubelskiej w latach 1932  – 1944, czyli tuż przed i w trakcie II wojny światowej. Niestety po upadku Powstania warszawskiego, gdy ulica po ulicy Niemcy wyburzali najważniejsze budynki Warszawy, również Pomnik Lotnika został zniszczony. Zachował się jedynie cokół z symbolem kotwicy Polski Walczącej, który obecnie ustawiono tuż obok Muzeum Woli.

Jeśli popatrzycie na głowę lotnika, zobaczycie, że zwrócona jest w kierunku lotniska i ulicy Żwirki i Wigury. Dzięki temu w tym jednym miejscu Ochoty styka się kilka ważnych symboli:

– Pomnik Lotnika – będący hołdem dla lotników walczących w obronie Polski

– Patroni ulicy Żwirki i Wigury, czyli Stanisław Wigura i Franciszek Żwirko. Obydwaj byli słynnymi konstruktorami lotniczymi, którzy zasłużyli się budową polskich samolotów cywilnych – między innymi RWD5, który wygrywał międzynarodowe konkursy lotnicze.

– Lotnisko im. Chopina – mimo że z okolic pomnika go nie widać, to jednak jadąc prosto ulicą Żwirki i Wigury dojedziemy na współczesne, największe w Polsce lotnisko.

11. Cytadela Warszawska

Żoliborz – ta niezwykła nazwa przypadła najmniejszej dzielnicy Warszawy. A podzielmy ją nienaturalnie na dwie części w połowie wyrazu – otrzymamy wtedy żoli-borz. Czy nie zadźwięczał nam inny język? Może francuski? Otóż to! Ponad 200 lat temu ojcowie pijarzy, urzędujący na słodkobrzmiącej ulicy Miodowej, postanowili zakupić tereny pod letnią uczelnię. Powstała ona na wysokim malowniczym brzegu Wisły, dlatego ojcowie nazwali swoją posesję z francuskiego “joli bord”, czyli “piękny brzeg”. Po czasie nazwa się spolszczyła i zagościła na mapie miasta we współczesnej formie. Miejsce konwiktu (czyli zakonnego internatu) zajęła ogromna twierdza warszawska – cytadela, którą zbudowali tu Rosjanie. Do niej dołączyli pierścień fortów, których pozostałości będziemy mieli okazję zobaczyć w dalszej części odkrywania Żoliborza. A teraz wejdźmy do środka Cytadeli i przyjrzyjmy się dawnym zabudowaniom militarnym. Znajdowało się tam m.in. więzienie, w którym osadzony był sam Józef Piłsudski. Miejsce to było postrachem dla walczących o wolność Polaków, czego niemym świadkiem jest X Pawilon i Brama Straceń.

A jak myślicie, czy okolica i sama Wisła wyglądają podobnie do tej, na którą pijarzy zerkali w okresie letnim? Czy rzeka płynie tym samym nurtem?

 

12. Kolonia Oficerska

Co odróżnia Żoliborz od innych dzielnic? Na pewno nazwy poszczególnych osiedli, czyli tzw. kolonii. Jedną z nich jest ta, w której się znajdujemy, czyli Kolonia Oficerska. Dawniej rzeczywiście mieszkali tu oficerowie, dziś kolonia ta nazywana jest polskim Los Angeles. Tę współczesną nazwę zawdzięcza nowym lokatorom, czyli w przeważającej części artystom: aktorom, reżyserom czy dziennikarzom. Zacznijmy chociażby od ulicy Śmiałej, najdłuższej ulicy Żoliborza Oficerskiego. Podziwiać tu możemy ciekawe domy wybudowane w stylu dworkowym z wysokimi dachami, trójkątnymi szczytami, ostrymi łukami. Warto dojść do samego końca ulicy, by znaleźć się na okrągłym placu Słonecznym. Miał on faktycznie być zegarem słonecznym, a w roli wskazówki miano obsadzić drzewo rosnące na jego środku. W zależności od dnia miało rzucać cień na jeden z dwunastu stojących wokół domów.

Mówi się, że jest to najładniejsza część Żoliborza, ale zdecydowanie za wcześnie na takie osądy! Przed nami sporo do zobaczenia.

(inne kolonie: Żoliborz Urzędniczy, Dziennikarski, Centralny, Dolny)

13. Park Żeromskiego

Pamiętacie o stworzonym przez Rosjan pierścieniu fortów? Właśnie znajdujemy się w jednym z nich – jest to dawny fort Sokolnickiego. Jak widzimy, nie wojskowe działa czy grube mury obronne wypełniają ten teren, ale galeria i kawiarenka w dawnej prochowni. Kiedyś przetrzymywano tu proch i materiały wybuchowe, teraz możemy napić się czegoś ciepłego, zjeść ciasto, a w okresie lata obejrzeć film w kinie plenerowym ustawionym tuż przed kawiarnią. Zachowane obiekty włączone zostały w nowe oblicze fortu – Park Żeromskiego. Wdrapmy się na szaniec i rozejrzyjmy po tej zielonej okolicy. Niegdyś dostrzeglibyśmy u naszych stóp fosę. Została ona zasypana w trakcie tworzenia parku.

Z najwyższego punktu powinniśmy dostrzec nasz kolejny cel, czyli centralną część parku – fontannę z rzeźbą “Dziewczyna z dzbanem”. Okoliczni mieszkańcy uważają ją za symbol dzielnicy i zwą ją nawet “Aliną”. W parku znajduje się również nie lada gratka dla dzieci – największy plac zabaw w Warszawie. W zimowe dni górka jest (a może była, bo o prawdziwą zimę teraz niełatwo) wielkim torem saneczkowym.

A wiecie, co znajdowało się w tym miejscu jeszcze zanim powstał fort? Kilka wieków temu znaleźlibyśmy się w folwarku Fawory, czyli dawnej wsi nazywanej Polkowem. Znajdowała się ona poza Warszawą, która była wówczas znacznie mniejsza. Tuż przy granicy dzisiejszego parku istniały rogatki – Rogatki Marymonckie, czyli dawna brama do miasta. Niestety nie przetrwały do dzisiejszych czasów.

14. Plac Wilsona

Gdybyśmy potraktowali Żoliborz jak małe miasteczko, na pewno plac Wilsona byłby jego rynkiem i centrum. Dziś stanowi serce dzielnicy, z którego – niczym tętnice – rozchodzą się promieniście najważniejsze dla Żoliborza ulice: Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego – trzech wieszczów w jednym miejscu.

Nie tylko sklepy, kawiarnie czy Park Żeromskiego wpływają na rozpoznawalność tego miejsca, również słynne kino Wisła oraz nagradzana stacja metra mają coś do dodania. O metrze opowiemy nieco później, natomiast, jeśli chodzi o kino, jest spore prawdopodobieństwo, że z nim już jesteście zaznajomieni. Prowadzi ono częste pokazy filmów dla dzieci, a także misiowe poranki. Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał Bolka i Lolka albo nie zna Reksia, czas to zmienić!

A wiecie, kim był Wilson? Patronem placu jest Thomas Woodrow Wilson, 28. prezydent Stanów Zjednoczonych.

15. Stacja metra Plac Wilsona

Czy zdawaliście sobie sprawę, że linie metra na świecie, a także ich stacje, zdobywają nagrody niczym aktorzy Oscary? Stacja żoliborska została wyróżniona przez zespół ośmiuset ekspertów jako najpiękniejsza stacja metra na świecie, która powstała w ostatnich latach! Na werdykt z pewnością wpłynęła kopuła w kształcie elipsy, która w zależności od pory dnia, jest oświetlona na czerwono, fioletowo, niebiesko lub zielono. A warto wspomnieć, że to nie jedyne docenienie kunsztu architekta, pana Andrzeja Chołdzyńskiego. Dzięki nawiązaniu przez niego do lokalnej historii, stacja zaliczana jest do najbardziej imponujących na świecie. Jeśli przyjrzymy się bliżej sklepieniu czy poręczom, dostrzeżemy motyw fali, który opowiada o pochodzeniu nazwy dzielnicy, czyli historii “pięknego brzegu”. Pamiętacie ją, prawda? Natomiast betonowo-szklane wyjścia ze stacji mają przypominać mazowieckie wierzby.

Niezwykle ciekawy jest również sposób, w jaki lektor wymawia nazwę stacji., Ale o co chodzi? Otóż wymowa nazwiska “Wilson” jest spolszczona . To taka staroświecka (już prawie stuletnia!) – dlatego właśnie poprawna – forma. Nie czytamy jej po angielsku “łylsn”, ale właśnie “wilson”, jakby było to słowo polskie. Warto się przejechać metrem i wysiąść na stacji w sercu Żoliborza, by tę formę usłyszeć. Zachęcamy.

16. Kościół św. Stanisława Kostki – Hozjusza 2

Kościół patrona dzieci i młodzieży jest najważniejszą świątynią dzielnicy. Prawie 40 lat temu zasłynął dzięki księdzu Jerzemu Popiełuszce. W ciężkich czasach, w których wolność była znacznie ograniczona, Jerzy Popiełuszko wygłaszał w tym kościele bardzo odważne kazania, które przyciągały rzeszę ludzi. Grób księdza, który możemy zobaczyć obok świątyni,  jest otoczony różańcem z głazów polnych. Do dziś stanowi miejsce licznych pielgrzymek. Gdybyśmy chcieli zobaczyć popiersie księdza, musimy wyruszyć na skrzyżowanie ulic Krasińskiego oraz właśnie Popiełuszki.

A skoro znajdujemy się w połowie naszej wędrówki, może wiecie w jakiej dokładnie części Żoliborza jesteśmy? Jest to Stary Żoliborz, mieszczący się między Wisłą na wschodzie a ulicą Popiełuszki na zachodzie. Jak już wiecie, w dawnych czasach istniał tu folwark Fawory, a przez ten teren przepływała rzeka Drna. Jak nazwa wskazuje, Stary Żoliborz jest najstarszą częścią dzielnicy, gdzie pijarzy postanowili umiejscowić swoją uczelnię i otoczyć ją pięknym ogrodem.

Kościół patrona dzieci i młodzieży jest najważniejszą świątynią dzielnicy. Prawie 40 lat temu zasłynął dzięki księdzu Jerzemu Popiełuszce. W ciężkich czasach, w których wolność była znacznie ograniczona, Jerzy Popiełuszko wygłaszał w tym kościele bardzo odważne kazania, które przyciągały rzeszę ludzi. Grób księdza, który możemy zobaczyć obok świątyni,  jest otoczony różańcem z głazów polnych. Do dziś stanowi miejsce licznych pielgrzymek. Gdybyśmy chcieli zobaczyć popiersie księdza, musimy wyruszyć na skrzyżowanie ulic Krasińskiego oraz właśnie Popiełuszki.

A skoro znajdujemy się w połowie naszej wędrówki, może wiecie w jakiej dokładnie części Żoliborza jesteśmy? Jest to Stary Żoliborz, mieszczący się między Wisłą na wschodzie a ulicą Popiełuszki na zachodzie. Jak już wiecie, w dawnych czasach istniał tu folwark Fawory, a przez ten teren przepływała rzeka Drna. Jak nazwa wskazuje, Stary Żoliborz jest najstarszą częścią dzielnicy, gdzie pijarzy postanowili umiejscowić swoją uczelnię i otoczyć ją pięknym ogrodem.

17. Kino Tęcza

Skręćmy teraz w jedną z urokliwszych uliczek żoliborskich, w ulicę Suzina. Pod numerem 6 znajduje się tajemniczy budynek. Jak myślicie, co kryło się w jego wnętrzu? Prawie 100 lat temu uruchomiona została tu osiedlowa kotłownia. Dostarczała ona ciepło do okolicznych domów, co było zupełną nowością w tamtych czasach! W tym samym kompleksie budynków mieściły się również żłobek, przedszkole, szkoła a nawet basen i pralnia. Nieco później, kiedy kocioł nie zajmował już tak sporej części budynku, zamieniono zyskaną przestrzeń w salę koncertową z ruchomymi podestami. Kolejna nowość! W dalszych latach działało tu kino Tęcza. Bilet na film kosztował dawniej 3,80 zł. Niekoniecznie pozytywnym bonusem, który łapało się w trakcie seansu, były…pchły. Jest szansa, że miejsce to wróci na mapę działających kin w stolicy i niebawem będziemy mieli okazję zobaczyć go od środka. W końcu to legenda Żoliborza!

Zanim podążymy dalej, wytężmy wzrok i zwróćmy uwagę na wysoki komin. Służył on dawniej jako platforma widokowa, dlatego nazywany był “latarnią morską”.

18. Teatr Komedia

Wiecie, że Warszawa jest jednym z najbardziej zielonych miast Europy? Tereny zielone zajmują aż 34% całej powierzchni miasta. Szczególnie widoczne jest to właśnie w tej najmniejszej dzielnicy, gdzie parków jest pod dostatkiem. W tej chwili znajdujemy się w Parku Żywiciela. Mamy tutaj wyróżniającą się architektoniczną ciekawostkę. Ten wyglądający jak lunapark budynek to dawny Społeczny Dom Kultury. Dziś mieści w sobie działający już ponad 50 lat Teatr Komedia. Podążając za nazwą możemy oczekiwać w repertuarze lekkich komedii, fars i spektakli muzycznych. Zwróćmy uwagę na jego architekturę i spróbujmy rozebrać go na części pierwsze. Zaczynając od góry, co Wam przypomina zadaszenie? Zaryzykujmy stwierdzenie, że jest to bęben z latarnią wyrastającą w jego środkowej części. A na samej górze znajduje się…szyszka.

Zanim podążymy dalej, spróbujmy obejść budynek teatru. Może uda nam się natknąć na zegar słoneczny.

19. Marymont

Skoro doszliśmy do tej obco brzmiącej części Żoliborza, nie pozostaje nam nic innego, jak odbyć drugą lekcję języka francuskiego. Podzielmy nazwę Marymont na dwa człony, a uzyskamy “Mary Mont”, co po francusku oznacza “Górę Marii”. Ale której Marii? Słynnej Marysieńki, czyli żony króla Jana III Sobieskiego, o której usłyszymy jeszcze nie raz. To właśnie dla swej ukochanej król postanowił zlecić wybudowanie pałacyku. Patrząc na ten niewielki kościółek ciężko nam z pewnością sobie wyobrazić te tereny w dawnych czasach i znaleźć powód powstania akurat w tym miejscu przybytku królewskiego. Co króla skusiło, aby budować pałacyk w tak dalekiej odległości od Zamku, a tym bardziej od jego ukochanego Wilanowa? Lasy! Zagorzały myśliwy udawał się tu na długie polowania, gdyż tereny te obejmowała ogromna wtedy Puszcza Mazowiecka. Na tutejszym wzgórzu powstał letni pałacyk, zamieniony przez kolejnego króla na myśliwski. Okolica także wyglądała zgoła inaczej. Wokół budowli malowniczo roztaczał się rozległy park ze stawem, kanałami i długimi alejkami. To po nich przechadzała się królowa, a także goście przybywający m.in. na bankiety.

Dziś możemy przejść się po skrawkach dawnych włości, czyli po parku Kaskada.

20. Cmentarz Wojskowy

Czy ostatnim punktem naprawdę jest cmentarz? Nie inaczej! Będąc w granicach Żoliborza nie sposób nie zahaczyć o ten istny “podręcznik” do historii, miejsce wyjątkowe ze względu na wybitne postaci, które znalazły tu swój pochówek. Wnikliwa wędrówka po Powązkach Wojskowych zajęłaby nam pół dnia, dlatego skupmy się choć na kilku osobach, bez których większość z nas na pewno nie jest w stanie wyobrazić sobie dzieciństwa. W pobliżu głównej bramy wejściowej czeka na nas Jan Brzechwa (kwatera C 2-6-4), który naprawdę nazywał się Jan Wiktor Lesman. Tego pana nie trzeba przedstawiać, ponieważ kto z nas nie czytał z wypiekami “Akademii Pana Kleksa”, albo nie potrafi wyrecytować “Tańcowała igła z nitką”? Zostawiając pisarza w spokoju, odwiedźmy grób kolejnego towarzysza dzieciństwa, czyli Juliana Tuwima. “Rzepka” czy “Lokomotywa” to tylko garstka utworów, dzięki którym poeta zaskarbił sobie naszą sympatię.

Jeśli wciąż mamy siłę, nie ma na co czekać. Przed nami znani sportowcy, jak Kamila Skolimowska, Kazimierz Deyna, aktorzy, pisarze, żołnierze, których akurat łatwo poznać dzięki charakterystycznym pomnikom, i wielu innych czekających na odwiedziny.

Pomnik Marii Curie Skodowskiej

Zakład fotograficzny Zbyszka Siemaszkowie

Plac Narutowicza – początek zabytkowej trasy tramwajem linii T

Park Szczęśliwicki

Karczma Ochota

Pomnik Lotnika

Cytadela Warszawska

Kolonia Oficerska

Kościół św. Stanisława Kostki

Kino Tęcza

Teatr Komedia

Cmentarz Wojskowy

Park Żeromskiego

Plac Wilsona

Stacja Metra Plac Wilsona

Marymont

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.