Bajki, Nie dla głodu

Błotniste pole, czyli czy ryż potrzebuje pomocy? (odc.27)

Tola i Urwis siedzą w błocie, Pola fruwa nad nimi

To absolutnie nie była złota jesień, to była wyjątkowo deszczowa jesień. Tola, Pola i Urwis kryli się czasem w dziupli Poli, ale nawet tu, w przytulnym zazwyczaj domku Sówki, wszystkim dokuczał chłód i wilgoć.

– Pola, skoro tutaj jest tak chłodno, to może polecielibyśmy chociaż na chwilkę do jakiegoś ciepłego kraju, aby wygrzać futerka… – spytała Tolunia, wtulając się w piórka Poli.

– A wiesz, że to jest bardzo dobry pomysł? – Pola chwyciła kompas, jednocześnie wypowiadając słowa:

Wszystko, co dobre,

wszystko, czego nie znamy,

niech pojawi się teraz,

bo na to czekamy…

Chcemy lecieć do … Indii!!

Gdy tylko wybrzmiały słowa Poli, dziupla nagle zawirowała i po chwili wszędzie pojawiło się złociste, palące słońce a trójka przyjaciół znalazła się tuż nad polem, z którego w pięciocentymetrowych odstępach wyrastały kłosy jasnozielonego zboża.

– Oj, uwaga, lądujemy! – Pola machała skrzydłami, utrzymując się tuż nad powierzchnią pola. – Plaaask! Uuuuu…buuuum! – Urwis i Tola wpadli wprost w zboże.

– Fuuu! Wlecieliśmy w jakieś błoto… – krzyczał Urwis.

– Ja tonę, ja tonę! –wtórowała przyjacielowi Tola. Jedynie jej główka wystawała z błota niczym dodatkowy kłos, a łapki i brzuszek znalazły się pod mazistą powierzchnią.

– Ależ wpadłaś! Dosłownie po uszy! – Urwis zachichotał, ale szybko chwycił kotkę za kark i delikatnie wyciągnął na brzeg.

– Ja chciałam do ciepła, a nie do wody i błota! – Tola, zrozpaczona z powodu przemokniętego futerka, zaczęła płakać.

– Ups… wpadliśmy prosto w pole ryżowe – stwierdziła zaskoczona Pola, która pofrunęła jeszcze wyżej, aby zyskać lepszy widok na okolicę. – Urwis, Tola! Chodźcie za mną! – zawołała wreszcie.

– Tutaj niedaleko kończy się błotne pole i będzie sucha trawa. Szybko wyschniecie, słońce cudownie grzeje!

Po kilku minutach przyjaciele przebili się przez pole, choć, gdy stanęli na jego drugim brzegu, byli od łapek po czubki głów pokryci błotem.

małpka siedzi pod drzewem i rozkłada na talerze ryż

Buuu – zapłakała jeszcze głośniej Kotka – ale ja chciałam na słoneczko! Buuu… Nie chcę taplać się w błocie!

– Nie przejmuj się, Tolunia! – Pola próbowała rozweselić przyjaciółkę. – Za chwilę błoto wyschnie i będziesz cieszyła się słońcem, zobaczysz!

– Tak, to takie błotne SPA – dodał z uśmiechem Urwis, a Tola przetarła załzawione oczka, choć nadal nie wyglądała na szczęśliwą.

Po godzinie zwierzaki faktycznie były zupełnie suche. Słońce świeciło tak mocno, że nawet Kotka wreszcie zaproponowała, żeby schować się w cieniu. Urwis z kolei stwierdził, że powoli zaczyna doskwierać mu głód. Po krótkim spacerze przyjaciele znaleźli się obok dużego budynku pośrodku pól ryżowych. Wyglądał na opuszczoną szkołę, a siedziała przed nim Pani Małpa, która gotowała coś na palenisku. Tuż obok stały przygotowane talerze. Było ich sporo, około pięćdziesięciu, a na każdym leżało trochę ryżu, który kucharząca Małpa polewała wywarem z kotła.

– Urwisku, chwyć dla nas po talerzu! Jestem już taka głodna! Rano zjadłam tylko dwie bułeczki i wypiłam trochę mleka, a nic nie spakowaliśmy na drogę… – poprosiła Tola, wskazując na pustą torbę.

– Tola, tak nie wolno! Nawet nie namawiaj Urwisa, żeby … – zaprotestowała Sowa, ale Urwis już jej nie usłyszał. Szybko podbiegł do najbliżej stojących talerzy i, nim Pani Małpa się zorientowała, zabrał trzy dania z ryżem i sosem z soczewicy oraz warzyw.

– Och, to jest całkiem smaczne – uśmiechnęła się Tola, wylizując talerzyk. – Myślisz, że możemy zjeść jeszcze troszeczkę? – spytała niepewnie.

Bawół stoi w zdecydowanej pozie, jest niezadowolony

Porcje faktycznie były niewielkie, dlatego Urwis pobiegł raz jeszcze po dwa dodatkowe talerze.

Przyjaciele schowali się za budynkiem i zajadali się nie zwróciwszy uwagi na to, że wzięli coś bez pytania. Tylko Pola nawet nie tknęła przeznaczonej dla niej porcji, tak była zła.

Nagle ze szkoły wypadło stado zwierząt – małpy, psy, wąż kobra, a nawet dwa tygrysy i jeden bawół. Kiedy wszyscy znaleźli się na podwórku, bawół zaryczał głośno, aby skupić uwagę pozostałych.

– Muuu, dzieci, zapraszamy do jedzenia. Umyjcie łapki i zbierzcie się tutaj, w cieniu. Dla każdego jeden talerzyk, proszę sobie nie wyrywać. Dziś na obiad mamy dahl [dal].

Zwierzaki podbiegły do studni, wyciągnęły wiadro z wodą i po kolei obmywały łapki i pyszczki. Następnie wróciły, aby ustawić się w kolejce do Pani Małpy, która wydawała posiłek.

– बोन अप्पेतित [bon appetit] Smacznego! Smacznego! – życzyła każdemu z osobna w języku hindi Pani Małpa.

– शुक्रिया [siukrija] Dziękuję! Dziękuję! – krzyczały radośnie dzieci i odbiegały z talerzykami. Gdy w kolejce zostało już tylko pięcioro uczniów okazało się, że… nie ma więcej posiłków!

– Pani Radhiko, co się stało? – Bawół zwrócił się do rozdającej posiłki Małpy. – Brakuje pięciu porcji. Nie przyniosła pani talerzy dla wszystkich? – spytał donośnym głosem.

– Brakuje? Ale jak to? – wystękała zaskoczona Pani Radhika – Na pewno przygotowałam wystarczająco dużo porcji. Liczyłam, aby wystarczyło dla wszystkich. Sprawdziłam dwa razy. Hm… dziwne, nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło… – powiedziała zdezorientowana.

pies i kotka mają smutne zawstydzone miny

– Ale ja jestem głodna… – cichutko zasyczała czekająca w kolejce Kobra.

– Ja też – zawtórowała malutka Małpka, chyba najmłodsza a na pewno najchudsza ze wszystkich dzieci.

– Nie jadłam dziś śniadanka, a rodzice na pewno nic mi nie dadzą, bo nie uwierzą, że nie zjadłam w szkole. Urwis i Tola popatrzyli na swoje pełne brzuszki. Byli tak zawstydzeni, że nie wiedzieli, co powiedzieć. Pola spojrzała na nich z niezadowoleniem i, nic nie mówiąc, chwyciła nietknięty talerzyk przyniesiony przez Urwisa i wyszła zza budynku.

नमस्कार! [namaskaar] Dzień dobry! Bardzo was przepraszam, to ja z dwojgiem przyjaciół wzięliśmy bez pytania talerzyki i zjedliśmy wasz obiad.

– Jak to? Wzięliście mój talerzyk? – spytała Mała Kobra.

– I mój? – dodała Małpka.

– Tak. Proszę, oto twój obiad Kobro, przepraszam cię.  – powiedziała Pola, spuszczając wzrok, a zza ściany wyłonili się też równie zawstydzeni Urwis i Tola.

– My bardzo przepraszamy. Myśleliśmy, że nikt się nie zorientuje. Talerzy było tak dużo, że byliśmy pewni, że to jakieś przyjęcie. No i że na pewno dla nikogo nie zabraknie jedzenia. Tola, Pola i Urwis wbili wzrok w ziemię – było im naprawdę bardzo wstyd. Nie dość, że wzięli talerzyki bez pytania, to w dodatku zjedli jedyny posiłek pięciorga uczniów.

Tygrys trzyma w jednej łapie Urwisa, a w drugiej - Tolę, oblizuje się

– Ojej… rozumiem, że byliście głodni, ale źle postąpiliście. Nasze dzieci właśnie tu, w szkole, jedzą swój jedyny posiłek w ciągu dnia. Jeśli nie nakarmimy ich, będą głodni aż do jutra – tłumaczył zasmucony Pan Bawół.

– No to może … może ich ugotujemy na obiad?! – zamruczał nagle Tygrys, błyskawicznie chwytając Tolę i Urwisa swoją ogromną łapą. Podniósł ich do pyska i zaryczał ponownie.

– Nieeee! On mnie zje! – krzyczała przerażona Tola.

– Ojejku, jejku, nie bój się. Tylko tak żartuję, ha, ha, ha! – zaczął się śmiać Tygrys, liżąc ich pyszczki na zgodę.

– Tygrysie, nie strasz dzieci. Postaw naszych gości na ziemi – dodał nauczyciel.

– Pani Radhiko, a może w garnku znajdzie się jeszcze trochę jedzenia? – spytał.

Różne zwierzęta trzymają miseczki w łapkach, wszystkie się uśmiechają

– Już sprawdzam – wystękała Pani Małpa.

– Oddam swój posiłek i poproszę pozostałe dzieci, żeby się podzieliły. Jeśli Pani znajdzie coś jeszcze na dnie garnka, wszyscy będą najedzeni. Przecież żadne dziecko nie powinno być głodne…

– Ja mam dużą porcję, mogę się podzielić – zaproponował natychmiast Tygrys i postawił nowych przyjaciół na ziemi.

– I ja też! – krzyknął kolejny zwierzak. – I ja! I ja! – zawtórowały kolejne.

Prawie wszystkie dzieci przybiegły, aby oddać swoim kolegom z klasy po łyżeczce ryżu ze swojego talerza. W kilka chwil nagromadziło się tyle jedzenia, że na szczęście wystarczyło dla wszystkich. Wszyscy uczniowie usiedli naokoło przybyszów i, zajadając ryż z sosem, przypatrywali im się uważnie.

– Czy wasze dzieci naprawdę jedzą tylko jeden posiłek dziennie? – Pola, po dłuższej chwili milczenia wreszcie zadała nurtujące ją od dłuższego czasu pytanie.

– Widzisz, tutaj bywa bardzo różnie – zaczął wyjaśniać Pan Bawół – bo niektóre dzieci jedzą trzy albo nawet cztery posiłki dziennie. Jednak niektóre mają ubogich rodziców, których nie stać na wiele. Poza posiłkiem w szkole jedzą jeszcze tylko trochę ryżu na kolację. Mała Kobra, Małpka i Siostry Cykady miałyby puste brzuszki, gdyby nie dostali obiadu w szkole.

– A nie jedzą owoców na drugie śniadanie? Ja zawsze jem owoce… no, jeśli tylko pamiętam, aby włożyć je do mojej torebeczki – zamiauczała Kotka.

– Cóż, niestety, nie zawsze. Owoce i warzywa są u nas drogie, dlatego staramy się dawać je dzieciom w szkole. A tu niedaleko znajduje się należące do szkoły pole, na którym uprawiamy ryż. Dzięki temu mamy zapasy zboża na cały rok.

– Ojej! W takim razie musimy uratować ryż! To pewnie wasze pole zalała woda! – krzyknęła Kotka.

– Uratować … ryż? – spytał niepewnie Bawół.

– Proszę Pana! – aż zapiszczała z przejęcia Kotka – niedaleko stąd wasze pole zalało błoto i wszystko znalazło się pod wodą! Urwis z trudem mnie uratował! Musimy jakimś sposobem odprowadzić z niego wodę, bo inaczej ryż zgnije i dzieci nie będą miały nic do jedzenia! – zamiauczała Tola.

– Zgnije? Ryż? – dopytywał się z niedowierzaniem Pan Bawół. – Ha, ha, ha! – nauczyciel w końcu wybuchnął śmiechem.– Kochana Kotko, teraz widać, że mieszkasz w innym kraju! Widzisz, ryż to inne zboże niż wasze żyto czy pszenica. Ryż, nim dojrzeje, przez bardzo długi czas rośnie w błocie. Im więcej wody, tym lepiej. To błoto, którego tak nie polubiliście, jest nam bardzo potrzebne – wyjaśnił wesoło Pan Bawół i popatrzył z uśmiechem na zwierzaki.

– Ojej… nie wiedziałam – zawstydziła się Tola. Wszystkie dzieci zaczęły śmiać się razem z Panem Bawołem. Bo o tym, że ryż rośnie w wodzie, wie każde indyjskie dziecko. Po chwili Tola, Pola i Urwis zaczęli śmiać się razem z innymi.

A potem wszyscy zaczęli sobie opowiadać o różnych rzeczach, które mogą wydawać się dziwne, gdy po raz pierwszy przyjeżdża się do tak odległego miejsca, z innym klimatem i zwyczajami. Nasi podróżnicy wzbudzili na przykład wielkie zainteresowanie opowieścią o zabawach na śniegu. Dzieciom ze szkoły pośrodku pola ryżowego trudno było sobie wyobrazić, jak wyglądają i zachowują się spadające z zimowego nieba gwiazdki. Tola, Pola i Urwis do końca dnia zostali ze swoimi nowymi przyjaciółmi z Indii. Dzieci, mimo że miały niewiele, wszystkim się dzieliły. Pokazały im, jak grać w kabaddi  – czyli takiego berka z okrzykiem „kabaddi” i jak tworzyć barwne obrazy rangoli. Z kolei Tola, Pola i Urwis nauczyli wszystkich, na czym polega „Raz – dwa – trzy, Baba Jaga patrzy” i co zrobić, żeby się nie roześmiać grając w pomidora.

Tak, podróże, wspólna zabawa i rozmowy mogą tak wiele nauczyć! Tola, Pola i Urwis postanowili, że po powrocie do domu dowiedzą się więcej o tym, dlaczego dzieciom w indyjskiej szkole często brakuje jedzenia i czy są na świecie inne miejsca, w których dzieje się podobnie. A przede wszystkim, czy w ich najbliższym otoczeniu, w szkole i na podwórku, na pewno nikt nigdy nie bywa głodny.   

Bajka jest dostępna na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Fundacji CultureLab oraz ww. autorów. Utwór powstał w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej, realizowanej za pośrednictwem MSZ RP w roku 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o programie polskiej współpracy rozwojowej.

 Publikacja współfinansowana w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

polska pomoc

Pytania do uważnego słuchacza

1.      Do jakiego państwa przybyli przyjaciele?

2.      Które zboże, nim dojrzeje, rośnie w wodzie?

3.      Czy ryż potrzebował ratunku? Komu najbardziej potrzebna była pomoc?

4.      Jakie indyjskie zwierzaki uczyły się w szkole?

5.      Czy wszystkie dzieci w szkole dobrze się odżywiały i jadły w ciągu dnia dużo owoców i warzyw?

6.      Co zrobiły zwierzaki, gdy Kobrze, Małej Małpce i Siostrom Cykadom zabrakło jedzenia?

Powiązane

Razem za stołem

Co dzieci jedzą na śniadanie?

Quiz o zdrowym odżywianiu

Bingo nt. zbilansowanego odżywiania

Dodaj komentarz